Skocz do zawartości

Nasza strona utrzymywana jest wyłącznie z reklam. Dlatego prosimy o wyłącznie AdBlocka w przeglądarce podczas korzystania z witryny https://megane.com.pl

Sklep z częściami do Renault - sprawdź iParts.pl

Artykuły

Artykuły

Wywiad z Ryszardem Kopczykiem - Wielka Gala Automobilklubu Wielkopolskiego 2012


Krzychu
  • Tamara Przypis i Andrzej Błaszczak, Radio Emaus Tamara Przypis i Andrzej Błaszczak

Wielka Gala Automobilklubu Wielkopolskiego 21.01.2012

Rozmowa z Ryszardem Kopczykiem wieloletnim działaczem Automobilklubu Wielkopolskiego i wielokrotnym mistrzem Polski w sportach samochodowych.

 

Wywiad przeprowadzony dla Radia Emaus w Poznaniu przez Tamarę Przypis i Andrzeja Błaszczaka

 

 

 

A.B. Dziś sytuacja dosyć nietypowa.. ale takie sytuacje zdarzają się. Dziś z Auli Uniwersytetu Poznańskiego im. Adama Mickiewicza witają: Tamara Przypis i Andrzej Błaszczak.

 

T.P. Sytuacja nietypowa, ale bardzo przyjemna.

A.B. A razem z nami gość zupełnie wyjątkowy, uhonorowany, zaraz powiemy jaka to nagroda, Pan Ryszard Kopczyk. Witam Pana serdecznie.

 

R.K. Witam Państwa.

 

A.B. 50 lat działalności w automobilklubie. Dobrze powiedziałem?

 

R.K Bardzo dobrze. Tak to szybko minęło, że następne 50 jeszcze jest otwarte, ale przy tej okazji należy powiedzieć, że 50 lat było poświęcone mojej karierze, mojej działalności w automobilklubie różnym etapom związanym z tym klubem i nie tylko, ale ponieważ mamy pięćdziesięciolecie, moje pięćdziesięciolecie bycia w tym klubie, mogę się pochwalić, że zaczynałem karierę od członka skończywszy na wice prezesie Automobilklubu Wielkopolskiego. Tak się złożyło, że w międzyczasie zdobyłem wiele tytułów Mistrza Polski w rajdach, off roudach, wyścigach płaskich i jest dla mnie jakąś satysfakcją, że mogę jeszcze jeździć, popularyzować ten sport i przekazywać to wszystko młodszym ludziom.

A.B. Pan powiedział o wszystkim bardzo skromnie. Ale Pan bił rekordy tego toru, Toru Poznań. Ja to doskonale pamiętam.

R.K. No tak przez 25 lat rekord Toru Poznań należał do mnie. Było to na takim „samochodziku” Porsche Carrera RS. To jest już historia, rekord został już pobity, nie mniej zbyt duża różnica nie jest i tu nadal mogę mieć nos podniesiony. Przy czym na ówczesne czasy był to bardzo dobry samochód. Nie tylko był to rekord Toru Poznań, ale także i rekord toru W Toruniu, kiedy był w tym mieście tor na lotnisku i... chyba również rekord na torze w Kielcach. Tak, że te wszystkie nasze tory udało mi się zaliczyć w bardzo dobrym czasie.

 

A.B. Ale Pan powiedział, to był bardzo dobry samochód, to był przede wszystkim bardzo dobry kierowca. Jeśli gdzieś sięgniemy pamięcią 25 lat nie pobity rekord to jest to fenomenalna sprawa.

 

R.K. Tak, ale na to składało się wiele rzeczy, dlatego, że ten samochód był autem bardzo dobrze przygotowanym już fabrycznie do wyścigów, głównie do 24 – godzinnego Wyścigu Le Mans. A patrząc na dzisiejsze samochody, które tak na dobrą sprawę niewiele się różnią, no może wtryskiem paliwa, zawieszeniem, to te moce są bardzo zbliżone, bo to auto miało w granicach 400 – 450 KM też przyspieszało do 100 km/h w granicach 3 sek. Oczywiście wtedy były pompy mechaniczne, hamulce nie były tak skuteczne, ale np. w tym samochodzie były już błotniki plastikowe, również drzwi, centralne zamykanie kół, znane dziś choćby z Formuły 1 i wiele innych współczesnych rozwiązań.

Historia tego samochodu tak się potoczyła, że dziś znajduje sie w Niemczech, w zbiorach pewnego milionera i za razem kolekcjonera.

T.P. Pan je po prostu kupił?

 

R.K. Nie to nie było moje auto. Miałem okazję je używać i wszystkie wyścigi jadąc tym autem, wygrywałem.

Dzisiaj był uhonorowany mój serdeczny kolega i konkurent, który startował też autem tej marki, Adam Smorawiński. Muszę powiedzieć, że kiedy zacząłem startować to tak trochę zacząłem psuć humor Panu Adamowi.

 

A.B. To są niesamowite czasy, bo kiedy powstał Tor Poznań to sport samochodowy zaczął tutaj kwitnąć. Kiedy teraz bywam na torze to ogarnia mnie nostalgia, bo brakuje mi tej żywiołowości, która była kiedyś w poznaniakach i tych tłumów kibiców. Będzie tak jeszcze kiedyś?

 

R.K. Ja oczywiście bardzo bym chciał żeby tak było. Natomiast wspomniał Pan o historii. Zaczęło się to wszystko, jeżeli chodzi o Poznań, jeszcze na leżącym nieopodal lotnisku, na dawnych pasach startowych. Wtedy było inaczej. Na ulicach nie było takiej różnorodności aut, ale za to na Międzynarodowych Targach Poznańskich ludzie mieli okazję oglądać auta niezwykła, a potem była okazja zobaczyć je w akcji, podczas wyścigów na lotnisku Ławica. Choćby wspomniane Porsche. Przypomina mi się jeden z pierwszych wyścigów, jeszcze na lotnisku Ławica, gdzie tłumy były ogromne na całej długości trasy. W czasie tych zawodów spadł potężny deszcz i mój wspomniany konkurent Pan Smorawiński, który dysponował wtedy bardzo mocnym Porsche powinien to wygrać bez kłopotu, ale niestety ten deszcz... mnie pomógł. Udało mi sie wyprzedzić konkurenta zdecydowanie słabszym autem., ale za to na bardzo dobrych, deszczowych oponach Pirelli P6. To był mój taki pierwszy sukces.

 

A.B. Teraz nie startuje Pan już jako zawodnik?

 

R.K. Nie, nie startuje jako zawodnik, ale czasami jako, że jestem dyrektorem firmy Nissan Polody mam do dyspozycji wiele ciekawych aut. Ale kiedy były organizowane na Torze Poznań, dwa razy, wyścigi oldboyów, w których startowali najlepsi kierowcy zdobywający kiedyś tytuły Mistrzów Polski, pojawiłem się na nich. Muszę powiedzieć, że wygrałem te zawody dwukrotnie. Zatem jak widać są to umiejętności jakie pozostają w człowieku. Może opowiem taką anegdotę. Otóż jako dyrektor Nissana powinienem wystartować Nissanem Z 350, bo w tym czasie nie było jeszcze modelu Z 370, ale w pewien sposób zmuszono mnie żebym pojechał Porsche. Oczywiście byli inni wspaniali zawodnicy w świetnych autach, do tego znający ten tor. Był syn Pana Smorawińskiego. Tak się złożyło, że nawet zaczęto zawierać zakłady na którym miejscu przyjadę. Niektóre auta specjalnie sprowadzono na wyścig. Np. Mielcarek jechał specjalnie przygotowanym BMW – 500KM. Prognozowano, że przyjadę może piąty? A ja zupełnie spokojnie jadąc minąłem linię mety na pierwszym miejscu z ogromną przewagą.

T.P. No cóż jak jest sie mistrzem... Gratulujemy bardzo także dzisiejszego wyróżnienia za tą długoletnią pracę. Kiedy mówi się o sukcesach zawsze przychodzi na myśl pytanie – jak to się zaczęło? Skąd to bicie serca w kierunku sportów motorowych, w kierunku motoryzacji?

 

A.B. Mały chłopiec spojrzał...auto...

 

R.K. Prawie tak jak Pan podpowiada. Z tym, że ojciec był bardzo majętnym człowiekiem miał samochód i kierowcę, który pełnił także rolę mechanika i to on trochę zaczął mnie uczyć prowadzić auto. Miałem wtedy 7 – 8 lat. Ale to mnie nie zadowalało, musiałem spróbować sam. Miałem już jakąś wiedzę. Umiałem operować sprzęgłem. Zaczęło się od Opli. Opel Kapitan z takim długim lewarkiem zmiany biegów. To był jeszcze model uruchamiany na korbę , chociaż rozrusznik już też był. Kiedyś gdy ojciec wyjechał, podniosłem auto na lewarku z tyłu i przyglądałem sie jak kręcą się koła kiedy przekładamy biegi. Wolniej czy szybciej? Sporo było przygód. Kiedyś ten samochód zapalałem korbą, a zostawiłem go na biegu. Ruszył, stłukłem reflektor, uszkodziłem błotnik. No cóż ojciec nie miał ze mną łatwego życia. Potem już jako zawodnik pierwszy mój tytuł Mistrza Polski zdobyłem z Andrzejem Zembrzuskim, który był moim pilotem, także pilotem Sobiesława Zasady. Ale uczył się, mając 18 lat ze mną, na Wartburgu 900. Trzeba było to auto unowocześniać, bo grzały się hamulce. Nie było tak dobrych płynów jak dzisiaj. Ale zawsze miałem jakieś swoje pomysły. Nacinałem bębny, zakładałem inne sprężyny. Ale to są historie, które trzeba by było długo opowiadać.

 

A.B. My Panu przede wszystkim gratulujemy. Myślę, że to nie nasza ostatnia rozmowa, choć przecież nie pierwsza. Oby tych lat w Automobilklubie Wielkopolskim było jak najwięcej i to z takimi sukcesami, że gdzieś tam z tyłu będzie Adam Smorawiński, a Pan będzie potem wygrywał zakłady. Dziękuję, że znalazł pan kilka chwil dla Radia Emaus.

R.K. Dziękuję i wszystkich serdecznie pozdrawiam i zachęcam do tego by motoryzację zawsze bardzo szanować. I także tych ludzi, którzy potrafią ja wykorzystywać i w sporcie i w jeździe codziennej, żeby dostrzegać to wszystko co w motoryzacji najlepsze. A wtedy będzie nam sie wszystkim jeździło bezpieczniej.

 

A.B I w tym momencie powinniśmy powiedzieć Amen.

T.P. Święta słowa.

A.B No właśnie, święte słowa. Naszym gościem był Pan Ryszard Kopczyk.

 

R.K. Nie chciałbym jeszcze tylko tego,,, amen.

 

T.P. Dziękujemy.

 

Wielka Gala Automobilklubu Wielkopolskiego w Poznaniu.

ZENON


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia



Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Nasza strona utrzymywana jest wyłącznie z reklam. Dlatego prosimy o wyłącznie AdBlocka w przeglądarce podczas korzystania z witryny https://megane.com.pl .

Tak, AdBlock został przeze mnie wyłączony!