W końcu i ja miałem problem z szarpaniem.
W jeździe miejskiej czasem szarpnęło jak doganiałem jakieś auto i musiałem lekko popuścić gaz. Tak było przez jakieś dwa tygodnie. Nie przejmowałem się za bardzo bo nie było to dokuczliwe. Pomyślałem, że wymienie olej, wszystkie filtry i świece. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Nic się nie zmieniło. Po kilku dniach w czasie jazdy zaczął strasznie szarpać, zjechałem na pobocze i sam zgasł. Od tamtej pory gasł po odpaleniu jak nie trzymałem nogi na gazie, sadza leciała z rury. W miarę dochodził do siebie jak wkręciłem go na wysokie obroty, wtedy już nie gasł na wolnych obrotach, ale i tak nierówno pracował. Zużycie benzyny wzrosło z 35 mil na galon do 26 mil/gal. Podmieniałem wszystkie czujniki łącznie z sondą lambda, zamieniłem cewki i włożyłem stare świece na których wcześniej jeździłem, uszczelniłem przepustnicę silikonem. Mam dwa stare silniki z zerwanymi paskami rozrządu, więc mam zapas części. Nie miałem silniczka krokowego na podmianę, więc go wyczyściłem. Nie wiedziałem na czym dokładnie polega jego czyszczenie, pociągnąłem mocno za ten grzybek i go wyrwałem, sprężynka i tulejka wyleciała. Bałem się że będę musiał kupić nowy, ale udało mi się go złożyć. Po prostu wepchnąłem wszystko na miejsce. Po czyszczeniu długo dochodził do siebie, gasł, falowały obroty itd, ale w końcu się unormowało i pozostał tylko stary problem z gaśnięciem. Jak się okazało jeden przewód do czujnika podciśnienia w kolektorze dolotowym był przerwany. Prawy przewód. Z zewnątrz oczywiście nie było widać, ale jak ciągnąłem za przewody żeby sprawdzić czy są całe to się zaczął ciągnąć. Usunąłem izolację, zlutowałem przewód i jest ok. Jadąc do domu 10 km w jeździe miejskiej średnie zużycie pokazało mi 40 mil/galon, a więc mniej niż przed powstaniem usterki. To tylko 10 km, ale mam nadzieję że tak już zostanie.