Witam, Mam Megi jak w opisie, auto jest garażowane, ale wczoraj wyjątkowo stało na ok. -10-12 stopniowym mrozie. Rano odpalam i po kilometrze nagle szarpie, szarpie i koniec...auto nie jedzie, silnik zgasł. Jakiś kolega się zatrzymał i mnie scholował na pobliski parking. Zapaliła mi się kontrolka temperatury, więc powiedział żebym poczekał i trochę go zagrzał, bo może silnik nie jest w stanie pracować i się nagrzać. Trochę dziwne bo ta kontrolka to się świeci jak auto jest za ciepłe, ale faktycznie pogrzał się trochę z parę minut, potem zrobiłem 2-3 km i ok. Po zrobieniu zakupów próbuje odpalić i... nic, warczy, charczy, więc popróbowałem z gazem no i trochę to poskutkowało. Ale na drodze do domu zrobiłem z 3 przystanki bo auto po prostu gasło, i było to powiem szczerze bardzo niebezpieczne bo silnik padał nagle a za nim wspomaganie i hamulce. I teraz co najważniejsze podczas jazdy zapaliła mi się kontrolka niesprawności elektronicznego systemu wtryskowo- zapłonowego. I teraz jak myślicie co to może być, opcja pierwsza: filtr paliwa na którym są kryształki wody i który powinno się przed zimą wymienić mógł zamarznąć i nie przepuszcza paliwa tyle ile potrzeba; druga: kable wysokiego napięcia w megankach bo kogoś lekko pogrzało bo inaczej nie powiem i aku z kablami jest na wierzchu pod prawym wlotem powietrza, jak otworzyłem maskę cały był w śniegu, kable WN też, mogło dojść do jakiegoś zwarcia. Podsumowując, proszę o Wasze opinie i wskazówki, zawsze coś mądrego wymyślicie, a na forum nie znalazłem, a szukałem na prawdę dobrze:)Tzn pojawiło się ale nie w tym aspekcie.