Skocz do zawartości

Nasza strona utrzymywana jest wyłącznie z reklam. Dlatego prosimy o wyłącznie AdBlocka w przeglądarce podczas korzystania z witryny https://megane.com.pl

Sklep z częściami do Renault - sprawdź iParts.pl

pataps

Nowy użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralny

Samochód

  • Auto
    Megane III ph III
  • Silnik
    1.2TCe 130KM
  • Przebieg (tys.km)
    14

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nie nie... Nieporozumienie się wkradło :) Jest dokładnie tak jak opisujesz :) może poza warunkiem stałej prędkości. U mnie dzwoniło jak wskazówka była lub wspinała się we wspomnianym zakresie obrotów. Chodziło mi o to, żeby ktoś wsiadł za kółko i rozpędził silnik do tych obrotów jadąc, powiedzmy dookoła Ciebie na jakimś placu lub czymś podobnym na 1, 2 biegu. Z zewnątrz po prostu ten dźwięk jest o wiele lepiej słyszalny niż w kabinie, ale tak jak napisałeś samo przygazowanie na postoju nie da efektu, stąd konieczność rozpędzenia auta.
  2. Kolego Jwax, a propos tego, że słyszałeś terkotanie raptem parę razy. U mnie to wyglądało w ten sposób, że jak już w środku było to słychać, to na zewnątrz dźwięk był już tragiczny. Pamiętam, jak wysiadłem z auta pod serwisem, gdy zabierali go na naprawę. To co było w środku to przy tym pikuś. Auto brzmiało jakby się miało rozpaść. Oczywiście w Twoim wypadku, może problem leży gdzie indziej, ale jeżeli jesteś ciekaw, to wsadź kogoś za kółko i posłuchaj z zewnątrz czy słychać coś niepokojącego. Najlepiej kogoś, kto wie jakiego dźwięku spodziewać się w środku, żeby móc skonfrontować wrażenia ze środka i z zewnątrz. Jeżeli Twój przypadek jest podobny do mojego, to zapewniam Cię, że z zewnątrz bez problemu usłyszysz ten dźwięk :) Trzymam kciuki!
  3. Kolego Benotti, tylko niech Ci kitu nie wciskają, że ten typ tak ma i to normalne! Trzymam kciuki!
  4. Kolego, obawiam się, że zapłacisz pełną kwotę.. Darmo było by chyba tylko wtedy gdy Renault ogłosiło by akcję serwisową, a na to się nie zanosi. Możesz też ewentualnie jakoś po negocjować z serwisem, ale nie wiem ile tu jest do ugrania. Na pewno nie zaszkodzi próbować.
  5. Dzień dobry, mała aktualizacja tematu ode mnie :) Trochę się działo w tak zwanym międzyczasie, generalnie mam dobre wieści, ale to na koniec :) Jakiś czas temu kolega pod nickiem "Parente" odezwał się do mnie na PW opisując swoje boje w bardzo podobnej sytuacji. Najeździł trochę kilometrów, auto terkotało, generalnie bardzo podobne objawy. Kolega pojechał do Decar'a na Modlińskiej w Warszawie i tam trzepali samochód w poszukiwaniu problemu (usterki upatrywano m.in w automacie) i trochę to zajęło. Po dość długiej diagnostyce i po diagnozie samochód został na wymianę pompy oleju i problemy ręką odjął! Kontaktowaliśmy się nieco później i po pary tysiącach Km, kolega twierdzi, że jest cisza i spokój. Powołując się na przykład kolegi pojechałem do Decar'a, na diagnostykę i mechanik stwierdził również u mnie usterkę pompy oleju. W piątek, 05.08 oddałem auto już na samą wymianę i dziś je odebrałem. Efekt? CISZA! Może nie powinienem się za bardzo nakręcać, że już wszystko będzie ok, ale na podstawie doniesień wspomnianego kolegi, który najeździł sporo więcej ode mnie po wymianie, jestem dobrej myśli. W moim przypadku wymieniano dodatkowo łańcuch rozrządu, ale nie wiem na ile było to podyktowane jego uszkodzeniem, a na ile jest to "standardowa procedura" gdy wymienia się taki element jak pompa oleju. Trochę szok, że pompa oleju może powodować tyle problemów: Dźwięki w wąskim zakresie obrotów, zauważalny spadek momentu obrotowego (teraz po wymianie widzę kolosalną różnicę, mam nadzieję, że to nie jest efekt jakiegoś chemicznego czyszczenia, tylko coś co już się utrzyma w mniej więcej nie zmienionej formie), ale w sumie ma to sens, biorąc pod też pod uwagę mechanizm zmiennych faz rozrządu, który jest też zasilany olejem. Normalnie nie poznaję auta.. Pompa ewidentnie musiała być fabrycznie uszkodzona. Testowałem na szybko w drodze powrotnej z serwisu auto i przysłuchiwałem się pracy silnika podczas jazdy przy otwartym oknie. Dla mnie jest ok. Silnik pracuje dobrze, ma moment, którego można było by oczekiwać biorąc pod uwagę parametry jednostki. W momencie gdy usłyszałem od kolegi o wymianie pompy oleju rozejrzałem się trochę, w czym może być rzecz. Ku mojemu zdziwieniu nie jest ona wcale taka konwencjonalna jak pierwotnie myślałem. Znalazłem fajny kwit dot. silników Energy TCE : OPIS SILNIKA polecam lekturę. Mimo tego, że nie jest jakoś mocno szczegółowy można dowiedzieć się kilku rzeczy, np. o tym, że pompa oleju też ma jakiś mechanizm zmieniający jej charakterystykę pracy, który domniemam wyłożył się w moim egzemplarzu. Co ciekawe, niewiele wiadomo na temat potencjalnie występującego w wariancie 130KM "overboost'u". Nie udało mi się dotrzeć do niczego interesującego, poza tym, że steruje tym elektronika i ma jakieś specyficzne wymagania co do warunków, aby nastąpił. Nie jestem też przekonany, że ma on jakikolwiek związek z wciśnięciem gazu do dechy (przełamując opór). Wszystkie znaki na niebie i wodzie sugerują, że raczej ten opór ma wpływ tylko na ogranicznik prędkości. Ciekawostką jest też poglądowy wykres przebiegu momentu obrotowego. Okazuje się, że osoby z wersją 115KM wcale nie są aż tak bardzo poszkodowane, bo maksymalny moment mimo tego, że nieco niższy jest dostępny przez dwa razy większy zakres obrotów :> Ciekawe jak by to wypadło w bezpośrednim porównaniu w rzeczywistości :> Może piszę to trochę na fali emocji, ale RRG świadomie bądź nie nabiło mnie w kakao i ja osobiście się już do nich nie wybieram i przestrzegam przed usługami ich serwisu mechanicznego. Żeby być fair, wspomnę, że co do reszty na razie nie mogę narzekać (korzystałem ponadto z serwisu blacharsko-lakierniczego i sprzedaży:P). Poniucham trochę za tematem i jeżeli wynajdę jakieś podstawy to złoże reklamację w Centrali. Cóż mogę rzec. Jednej rzeczy się nauczyłem: Nie odpuszczać. Jeżeli są przesłanki by podejrzewać, że coś nie jest tak jak powinno to nie warto dać się odesłać z kwitkiem. Ostatecznie na ten moment ja jestem zadowolony. To był mój pierwszy kontakt z serwisem Decar i szczerze mówiąc przekonali mnie do siebie. Nie mam najbliżej, ale skoro jako pierwsi dotychczas udowodnili, że znają się na mechanice mojego auta, posługując się konsumenckim orężem (portfelem) będę korzystał z ich usług. Niestety nie udało mi się dowiedzieć wiele więcej ponad to co zapisali na kartce zlecenia, bo mięli młyn, a ja nie mogłem się doczekać weryfikacji rezultatów ich pracy :P Odezwę się za jakiś czas i pochwalę jak spisuje się auto po najechaniu większej ilości Km. P.S. Jakbyście mięli jakieś pytanie - dawajcie znać. Dzięki wszystkim za zaangażowanie w temat!
  6. Kolego @rollo321 od kiedy użytkujesz swoją Megankę? W ramach aktualizacji mojej sytuacji: Wymieniłem olej, bo w sumie to nie zaszkodzi. Jakoś nie jestem przekonany do tych wymian co 30k szczególnie gdy większość kilometrów robię po mieście. I co? I nic. Jak radośnie terkotał tak dalej radośnie terkocze. Co więcej, złośliwość tej martwej rzeczy sprawiła, że przynajmniej chwilowo terkocze głośniej niż wcześniej :S Olej świeży, nalany do pełna. Jak na razie zostaje ratowanie się nagłośnieniem we wnętrzu.. Coś zjechali w tym silniku i nie chcą się przyznać. Może i faktycznie to nie rzutuje na silnik jakoś szczególnie, ale na pewno uprzykrza życie. Także tego. Wójnia z patatajnią. Mam nadzieję, że źle policzyli planowane zużycie tego silnika i rozpadnie się w czasie przedłużonej gwarancji :D Jedno ale: Przez te 13k kilometrów ubyło niewiele oleju. Nie sprawdziłem w efekcie na bagnecie, ale przed wymianą na wyświetlaczu brakowało 2 kropek. Nie wiem czy to się jakoś jednoznacznie mapuje na mililitry.. Wątpię, żeby to był aż litr. P.S. Pojechałem na wymianę ze swoimi zabawkami. Olej ze specyfikacji i odpowiedni filtr Renault. Okazuje się, że przy wymianie zmieniają też uszczelkę korka spustowego, której nie miałem, ale spoko, w ASO kosztuje chyba ze 2 złote:D Piszę, bo może komuś się kiedyś przyda ta wiedza, gdy ktoś chce i może takie rzeczy sam robić :) Ja jej nie miałem :)
  7. Słuchajcie, może z innej beczki: Może ktoś z Was zna jakiegoś zacnego znachora, który nie toczy beki z francuskiej motoryzacji? Jestem jeszcze przed wizytą w kolejnym ASO, ale jak znowu mi będą mówić, że wszystko jest w porządku, to chyba będę gotów podziękować im za taki serwis gwarancyjny... Inna sprawa, może ktoś z Warszawy chciałby się pochwalić swoim 1.2 TCe 130 i pomóc mi zweryfikować czy mi się tylko wydaje, czy jednak wmawiają mi ciemnotę?
  8. [cenzura] >:( mogłem nalegać na tę wymianę oleju i było by jasne, a teraz muszę do nich jechać 50 raz. Może dwie pieczenie na jednym ogniu i pojadę do innego ASO... Koledzy, jak myślicie: Można do nich z własną 5-ką oleju pojechać? On musi być jakiś koszernej marki czy po prostu RN710? Na forum cenzuralnie się wysławiamy :!: - Prezes
  9. Coś może być na rzeczy z tym olejem. Co prawda, nie za bardzo rozumiem ten związek, ale już słyszałem podobne doniesienie, że problem "ucichł" po zmianie oleju. Niestety na rocznym przeglądzie mimo tego, że pytałem o to w kontekście dość miejskiego użytkowania auta, nie zmienili mi oleju. Z początku pomyślałem, że skoro Oni są gwarantem, to niech robią jak chcą, ale teraz zaczynam rozważać wymianę... Co do poziomu oleju to coś mnie tknęło w tym tygodniu i przeklikałem się przez komputer na załączonym zapłonie i o dziwo poziom spadł o dwie kropki. Co jeszcze ciekawsze - ostatnio nieco rzadziej występuje wspomniane zjawisko. Przypadek?
  10. Panowie dzięki za rady! Pewnie bym się do nich zastosował bez dwóch zdań, gdyby nie to, że mam NIEODPARTE wrażenie, że przy okazji tego dźwięku (który sam w sobie faktycznie już sobie daruję) auto nie przyspiesz tak jak powinno. Odnoszę wrażenie, że gdy dźwięk jest na tyle głośny, że słychać go w kabinie, to po prostu nie ma tego momentu obrotowego na dole (nie daje się go odczuć), który powinien być. COŚ jest na rzeczy, bo czasem jest tak, że jak wcisnę gaz to od tych +/- 2000 ciągnie aż czuć, a czasem jak głęboko bym nie wcisnął pedału, na tym samym biegu robi się głównie głośniej i nie czuć w ogóle tego momentu... Rzecz niestety jest tak nieuchwytna, że od roku nie mogę znaleźć zależności kiedy tak się dzieje i nie mam pomysłu jak mogę udowodnić to, że tak jest skoro odczucie działania momentu obrotowego na człowieka jest dość względne... Wizyta na rolkach może ale nie musi dać wyniku, bo a nóż akurat wtedy auto nie zaterkocze i poleci pełnym momentem od samego dołu. Co do innego ASO to niezły pomysł, tylko gdzie tu oddać auto? W warszawie poza RRG jest chyba tylko Decar i Dyszkiewicz. Ktoś z Was koledzy, byłby w stanie coś polecić?
  11. No całe szczęście dla wszystkich innych :) Tylko to jednocześnie kiepskie info dla mnie, bo ja mam taki problem, a ASO twierdzi, że wszystko jest w normie i nie podejmują się naprawy... Problem polega na tym, że nie wiem co mogę z tym zrobić, żeby chociaż zweryfikować czy aby na pewno auto mi się nie rozsypie. Może ktoś ma jakiś pomysł komu można to dać do oględzin? Głównie pytam pod kątem gwarancji... :(
  12. Miałem nadzieję, że w tym temacie znajdzie się więcej osób, które mają ten problem. Tak jak pisałem słyszałem, że to może być powszechne zjawisko, choć jak dotąd nic tego nie potwierdza. Próbowałem szukać po zagranicznych forach, czy coś takiego się nie przewinęło, ale jak dotąd nie miałem szczęścia.
  13. Dźwięk kojarzy mi się z latającymi gwoździami w kolektorze i potrafi ciągnąc się przez cały wspomniany zakres obrotów. Gdyby to było turbo, to powinienem chyba poszukać łopatek w tłumiku :P Może "jakimś" wyjściem była by weryfikacja przebiegu wykresu mocy i momentu z hamowni?
  14. Dzień dobry wszystkim, Przyznam się, że czytam forum od jakiegoś czasu, ale wcześniej nie dotarłem do takiej ściany... Bardzo Was proszę o podzielenie się doświadczeniem i pomoc w temacie, bo albo mnie kantują w ASO, albo zaczynam wariować. Jestem posiadaczem Megane III '15 1.2 tce 130 przebieg ok. 13000. Od nowości dało się usłyszeć hałas wydobywający się "gdzieś z samochodu" metaliczny hałas, coś jakby terkotanie. Dało się to usłyszeć tylko przez otwarte okna gdy samochód przejeżdżał obok czegoś od czego mógł się odbić dźwięk i trafić do kabiny. Przy okazji wizyty w ASO wspomniałem o tym i dostałem odpowiedź o tym, że podgięli jakąś osłonę czy coś. Jako że ciężko w codziennej eksploatacji usłyszeć ten hałas odpuściłem temat. Od początku praktycznie mam nieodparte wrażenie, że samochód przyspiesza... jakby to powiedzieć... jak chce. Czasem wystarczy delikatnie musnąć pedał i dosłownie czuć moment na plechach (rzadko), a czasem wciśnięcie pedału do dechy nie powoduje większego zauważalnego efektu... Zgłosiłem to do ASO. Samochód po zwrocie chodził o tak wiele lepiej, że aż nie mogłem w to uwierzyć! Wreszcie przyspieszał bez trudu w każdych warunkach. Przejechałem ze 200km i wszystko wróciło do normy + przy przyspieszaniu dało się usłyszeć metaliczny hałas ale już w kabinie. Najpierw przez ułamek sekundy, a z czasem coraz dłużej. Od tamtego czasu sygnalizowałem to już 3 razy: Za pierwszym razem - tak jak pisałem wyżej super poprawa: podobno przepłukali mechanizm zmiennych faz rozrządu, zmienili soft. Za drugim razem - dość nie miły Pan wypomniał mi, że kiedyś wymienili mi zepsute fabrycznie elementy wnętrza na swój koszt i stwierdził, po przejażdżce, że wszystko jest ok. Za trzecim razem - to ciekawe - trafiłem na człowieka, który sam wyśpiewał objawy, o których miałem mu opowiedzieć i skwitował to, że wiele, jak nie wszystkie tce 1.2 (warianty z Dacii też) tak terkoczą, tylko jedne głośniej inne ciszej i... na tę chwilę producent nie uznaje tego za wadę, a oni sami nie wiedzą co jest bezpośrednią przyczyną... Tylko, że powiedział, że nie powinno to mieć wpływu na pracę silnika, ale z perspektywy mojego doświadczenia z tym autem, na prawdę ciężko mi w to uwierzyć... Nie potrafię wskazać jednoznacznie w jakich warunkach to się dzieje i co wpływa na to, czy hałas jest głośniejszy czy cichszy... Zdarza się tak, że nie słychać go w ogóle, lub tak, że na 5 km odcinku cały czas jak wskazówka obrotomierza wspina się w przedziale +/- 2200-3000 terkocze jakby miał się rozpaść. Po przekroczeniu 3000 momentalnie cichnie. Oczywiście gdy hałas jest na tyle głośny, że trafia do kabiny, na zewnątrz słychać to jeszcze głośniej. Aha, jeszcze jedno. Hałas występuje tylko i wyłącznie przy przyspieszaniu w trakcie jazdy. Na postoju nie. Oczywiście nie ma z tego tytułu żadnych błędów, które można było by z tym powiązać. Ogromna prośba do Was koleżanki i koledzy powiedzcie proszę, czy udało Wam się usłyszeć taki hałas w swoich autach. Proszę Was też, może ktoś ma jakiś pomysł jak to zdiagnozować? Jazda do ASO nic nie da, bo Oni umywają ręce, a tymczasem samochód pracuje na co dzień jakby miał się zaraz rozsypać... Co robić? Jak żyć? Będę wdzięczny za odpowiedzi.
×
×
  • Utwórz nowe...