Skocz do zawartości

Nasza strona utrzymywana jest wyłącznie z reklam. Dlatego prosimy o wyłącznie AdBlocka w przeglądarce podczas korzystania z witryny https://megane.com.pl

Sklep z częściami do Renault - sprawdź iParts.pl

"Morskie Oko" - historia prawdziwa (na wesoło)

Zaloguj się, aby obserwować  



Opinie użytkowników


Przed chwilą, denver666 napisał:

Podobnie jak większość turystów, nie zamierzała pieszo maszerować na dół.

Ja bym ich turystami nie nazwał. Podobnie jak maszerujących w klapkach / japonkach / sandałach na Śnieżkę. Widziałem kilka razy niezależnie od której strony bym nie szedł. A tak swoją drogą to konie w Zakopanem używane do przewozu ludzi powinny być zakazane i to nawet nie ze względu na nagłaśniane przemęczanie zwierząt tylko chociażby po to żeby taka chołota się tam nie pchała. W góry się idzie po to żeby się zmęczyć, odciąć od codzienności i zrelaksować, a nie pojeździć bryczką, napić wódki i zrobić zdjęcie, które Grażyna umieści później na fejsie oznaczając na nim Janusza z podpisem "w obliczu wyzwania: Morskie Oko zdobyte".

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem ile w tym prawdy:

 

DANTEJSKIE SCENY W TATRACH

"Polana Włosienica. Tu konnymi zaprzęgami dowożeni są turyści idący nad Morskie Oko. Dziś od godz. 13 na zjazd oczekiwało około 300 osób. Kolejka oczekujących na Włosienicy, którzy chcieli zjechać saniami na Palenicę Białczańską sięgała do Schroniska PTTK. - Jakiś pan w mundurze Tatrzańskiego Parku Narodowego nam powiedział, że 200 osób zjedzie, a reszta nie, bo zabraknie sań. To skandal, jak mieliśmy się dostać do Palenicy Białczańskiej, gdzie zostawiliśmy samochód? - pani Paulina z Warszawy jest oburzona. Podobnie jak większość turystów, nie zamierzała pieszo maszerować na dół. Nie przyjmowała do wiadomości, że ostatni zjazd z Włosienicy do Palenicy Białczańskiej będzie możliwy po godz. 17.

Poparło ją wielu młodych, podchmielonych turystów.Oczekujący w kolejce pili alkohol, piwo, wino grzane. Szybko wybuchła awantura. W stronę strażników Straży Parku posypały się wyzwiska. Młody mężczyzna dowiedział się, że ani on, ani żona i dziecko nie zostali wliczeni do 200-osobowej grupy czekającej na zwiezienie. Turysta wpadł w szał. Proponował strażnikom łapówkę, aby tylko go zwieźli z rodziną samochodem służbowym. Gdy strażnicy odmówili, zaczął ubliżać strażnikom, znieważał ich i prowokował do bójki.

Edwarda Wlazło komendant Straży Parku TPN potwierdza że pod Morskim Okiem dochodziło do dantejskich scen. - Od kiedy pracuję w TPN, nie przeżyłem takiego spotkania z chamstwem i wulgaryzmami ze strony turystów. Wszystkiemu winny alkohol. Problemy z turystami zaczęły się już około południa. Kilku pijanych mężczyzn, którzy się zataczali od nadmiaru alkoholu zostało poinformowanych, że nie powinni iść w takim stanie w góry - mówi Edward Wlazło - zaczęli być bardzo wulgarni w stosunku do pracowników TPN. Jeden z tych młodych mężczyzn zaczął się zbierać do bójki ze strażnikiem. Potem zaczęły się kolejne problemy z pijanymi turystami już na Włosienicy w miejscu, gdzie oczekiwali na przyjazd sań, ale nie tylko.

Przez cały czas do kolejki dochodzili nowi turyści. Mimo informacji o braku sań na przejazd, nie chcieli schodzić w dół. Większość to byli młodzi ludzie w wieku około od 19. do 35. roku życia.

Ostatnie sanie z Włosienicy do Palenicy Białczańskiej odjechały o godz. 17.20. - Nie zostawiliśmy żadnego turysty, który oczekiwał na zjazd. Nie chcieliśmy by powtórzyła się sytuacja z drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia - podsumowuje Edward Wlazło."

Źródło: Tygodnik Podhalański

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Gość
Napisz komentarz

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wklejać zdjęć bezpośrednio do edytora. Wgraj lub dodaj zdjęcie z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...