Mam dość dziwny problem (nie wiedziałem gdzie zamieścić, więc piszę tutaj). Prześledziłem forum w poszukiwaniu rozwiązania, ale nic podobnego nie znalazłem. Podłączyłem dziś rano akumulator po 24 godzinnym ładowaniu w domu (akumulator co prawda dość leciwy, bo ma 5-6 lat) wsiadam do auta wkładam kluczyk grzeje świece czekam aż kontrolki zgasną i kręcę. Zakręcił bardzo ładnie, ale nie chciałem go katować, więc po 3 4 obrotach wału odpuściłem. Ponownie przekręcam kluczyk grzeję świece kręcę a tu silnik zrobił może pół obrotu i wszystko się wyzerowało. Akumulator przed chwilą kręcił bardzo ładnie a tu raptem drugie kręcenie i padł. Raczej nie możliwe żeby się tak po prostu rozładował. Wyciągnąłem kable i podłączyłem pod inne auto z odpalonym silnikiem (też diesel) i nic, robi pół obrotu i wszystko się zeruje. Wyciągnąłem akumulator naładowałem jeszcze raz zanoszę do auta i nic zrobił pół obrotu i zeruje się wszystko. Dziwne, że nawet z kabli nie chciał zapalić a kable są dobre, bo sprawdziłem. Proszę o pomoc. Co to może być, ktoś ma jakiś pomysł ? Z góry dziękuję za odpowiedź.