Witam. Chciałem się z Wami podzielić moim doświadczeniem co do nagłego spadku mocy w moim samochodzie. Otóż od kilku dni dał mi się on we znaki, tzn.do 2,5k obr./min. auto jechało bez zmian, ale na wyższych obrotach to tak jak by ktoś zapiął mi ze trzy załadowane przyczepy - nie jedzie i już. Trochę poczytałem, trochę popytałem. Rady znajomych kierowców i mechaników: ślizgające sprzęgło, zatkany filtr paliwa, niewydolna pompa paliwa, uszkodzony przepływomierz. Każdy zdawał się mieć trochę racji, ale... No właśnie, pojechałem wczoraj do kolegi na garaż na wymianę oleju. Wyjeżdżając z garażu mocniej przygazowałem i na spadających obrotach dał się słyszeć straszny hałas z okolic silnika. Więc szybki powrót na garaż i nasłuchiwanie co to. Powodem hałasu okazał się rozsypujący się katalizator, a dziś okazało się że i on był przyczyną spadku mocy mojego Scenica. Ukruszona część katalizatora przekręciła się i zablokowała częściowo wylot spalin z puszki kat. Na niskich obrotach, jak było mało spalin to dawał radę, na wysokich już go tłumiło i jechać nie chciał. Niestety w moim mieście do zrobienia na już można było tylko rozciąć, wybebeszyć i zaspawać puchę, ale teraz mam czas na poszukanie jakiegoś strumienia, lub może metalowego kat.Jeśli macie jakieś rady co do tego co lepiej zamontować to czekam.