kajo Opublikowano 12 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Stycznia 2009 Witam Ja mam takie pytanko Skąd bierze się obiegowa opinia o autach Francuskich Problem powstał gdyż kolega chce kupić nowe auto i oczywiście Passat B5 lub A4 1.9 tdi Przecież to opatrzone koszmarne stare auta Pisze do mnie ze francuzy -ze drogie części -ze się psuja -ze nie każdy warsztat naprawi Przecież to bzdury Ciekawi mnie skąd taki stereotyp , przecież części ( nie spotkałem się) są w takich cenach jak do każdego auta , Jedyna markę jaka znam z drogimi częściami to Volvo gdyż brakuje zamienników (czyli serwis) Rozumiem ze do Avantiem może nie być zamienników , bądź Velsatisa ale cala reszta jest tak popularna jak The Beatles w latach 60-tych. Czemu tak jest ?? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
knq Opublikowano 12 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Stycznia 2009 Glownie z powodu czesto wariujacej elektroniki, ktora jest zbyt skomplikowana dla zwyklego mechanika. Czesci sa na pewno drozsze niz do Golfa 2 A z tymi warsztatami znajacymi sie na Renault tez roznie jest. Ja np. zjezdzilem cale miasto w poszukiwaniu speca od Renault, bo kiedy padl mi predkosciomierz (zepsuty czujnik w skrzyni biegow) niektorzy chcieli wymieniac cala deske rozdzielcza, a inni kiedy mowilem Renault, kazali mi spadac. Tak to juz jest, do samochodow francuskich nei jest potrzebny mlotek i mechanik, a lekarz, informatyk i komputer. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
kajo Opublikowano 12 Stycznia 2009 Autor Udostępnij Opublikowano 12 Stycznia 2009 Czyli francuz to technika a reszta to .... epoka kamienia lupanego Klocki passat 57 zl http://www.allegro.pl/item516377648_klocki..._vw_passat.html klocki laguna 50 zl http://www.allegro.pl/item515637302_renaul...lcowe_hart.html Ta sama firma Testy Laguna http://www.autocentrum.pl/euroncap/renault/laguna-2001.html Passat http://www.autocentrum.pl/euroncap/volkswa...assat-2001.html C5 http://www.autocentrum.pl/euroncap/citroen/c5-2001.html Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
tomek42007 Opublikowano 12 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Stycznia 2009 Ja też uważam że to wina mechaników..... wydałem 450 zł na nowy rozrusznik jak było tylko trzeba wymienić przewód napięciowy, wydałem 350 zł na komputer i zdjęcie immo jak wystarczyło wymienić przewody od krokowca, normalnie krew zalewa, a potem to tak jest, że "w życiu francuza". Jak mechanik czy elektryk się nie zna to tak jest, że trzeba pół samochodu wymienić żeby było wiadomo co mu naprawdę jest. I mamy taką opinię jaką mamy :-/ Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
kawalek_edukacyjny Opublikowano 12 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Stycznia 2009 Ja powiem tak: Wydaje mi się, że stereotyp miał początek zaraz po tym jak Renault dobrze wkroczyło na polski rynek. Części sprowadzone z Francji musiały być droższe niż nasze polskie tudzież sprowadzone od naszych bliskich sąsiadów.. Ostatnio słyszałem opinię Polaka mieszkającego w Niemczech i też twierdził, że części do Renault są drogie nawet w porównaniu do AUDI tylko, że audi to niemiecka firma także trudno żeby było odwrotnie. Kiedyś faktycznie części do Renault były drogie (świece kosztowały set złotych), ale teraz wydaje mi się, że są porównywalne z częściami do innych marek. Tak to jest.. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
sergiu83 Opublikowano 13 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 13 Stycznia 2009 Ja przed kupnem Reni i kilka miesięcy po słyszałem ciągle to samo. Się psuje, badziew, koszmarne zawieszenie.. Co najlepsze w tym wszystkim na zadane pytanie : Miałeś kiedyś francuza( w sensie Renault) ? Jedyną odpowiedzią było :Nie. Rozumiem że mogę się wypowiadać o trwałości np. Fiata CC 700 bo miałem ale o Focusie w życiu nic nie powiem. Stąd się właśnie biorą takie opinie, coś usłyszę, podam dalej. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Dino87 Opublikowano 13 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 13 Stycznia 2009 Każdy kto mnie zna i wie jak jeżdżę nie ma wątpliwości że Megane to solidne autko. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
dziobii Opublikowano 29 Czerwca 2009 Udostępnij Opublikowano 29 Czerwca 2009 Ja przed kupnem Reni i kilka miesięcy po słyszałem ciągle to samo. Się psuje, badziew, koszmarne zawieszenie. Ja dokładnie tak samo; jakiś czas po zakupie śmiali się ze mnie, że tylko czekać aż zacznie wszystko po kolei wysiadać. I co? I mieli rację - przez niecały rok trochę wydałem na irytujące drobne duperele; stówka tu, dwie stówki tam... Nie powiem, jeździ się przyjemnie a bez wydurniania się i w 5 litrach na setkę w trasie się mieszczę, ale auta francuskiego więcej nie kupię i mam nadzieję swojej meganki pozbyć się (dokładnie tak: nie sprzedać, a pozbyć) jeszcze w te wakacje. Chociaż sentyment, jako do pierwszego auta, na pewno pozostanie ;-) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Marcin Szymansk Opublikowano 29 Czerwca 2009 Udostępnij Opublikowano 29 Czerwca 2009 A szwagier ma GOLFA w najlepszej wersji 1.9 TDI. Po dwóch latach ładowania kasy postawił padlinę na kołki, bo nadal nie nadaje nawet na handel. A miała być tak zadbana. Niestety stare auta sie psują, nowe też się psują. Nie ma już bezawaryjnych aut. NIestety dziobi nikt nie zagwarantuje,że jak kupisz następnego staruszka ze stajni Volkswagena to będzie jeździł bezawarayjnie? Niestety jak się kupi autko po niechluju, który nic w nim nie naprawiał tylko łatał aby na chwilę to potem jak zacznie to wszystko wyłazić to kaplica dla portfela. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
dziobii Opublikowano 29 Czerwca 2009 Udostępnij Opublikowano 29 Czerwca 2009 NIestety dziobi nikt nie zagwarantuje,że jak kupisz następnego staruszka ze stajni Volkswagena to będzie jeździł bezawarayjnie No właśnie raczej nie stamtąd. Ile to ja się naoglądałem Golfów przed kupnem meganki... Heh, jak się dokładniej przyjrzeć to 60% z miejsca odpada, reszta pewnie odpadnie po diagnostyce. Nie wiem; dobrze znam stare oplowskie 8-zaworowce i na razie oglądałbym się za czymś takim (i tak się dziwię, że po roku jazdy meganem moja studencka kieszeń wytrzymała te wydatki, a jakbym zrezygnował z wyjazdu nad morze to miałbym nawet na kapitalkę silnika). Hmm, tak jak mówię - sam zawiodłem się na Reni a i ojciec kumpla narzekał na niezliczoną ilość awarii w ciągu 5 lat posiadania tego modelu. Sąsiad miał Scenika, ale pogonił po kilku miesiącach, bo też dał mu się we znaki... BTW. A mój ojciec jeździ już kolejny z rzędu rok 20-letnią omegą i poza zrobieniem hamulców i wymianą wydechu nie włożył w auto kompletnie NIC. BTW2. Mimo wszystko doświadczenie z Meganką powinno zaprocentować w kontaktach z kobietami i przygotować nieobeznanych na dłuższy związek, kiedy chuchasz, dmuchasz i czasami potrafi dostarczyć Ci naprawdę szczęśliwych chwil uniesienia, ale jak ma zły dzień... No właśnie :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
bronius Opublikowano 29 Czerwca 2009 Udostępnij Opublikowano 29 Czerwca 2009 Moi rodzice mieli od nowości Passata B5 '99 - nic przez 9 lat (bo tyle mieliśmy ten samochód) się nie zepsuło. Po prostu nic. Auto było niesamowite, przeleciało 200kkm, ale nie wymagało nic ponad okresowe przeglądy. Potem rodzice kupili w 2008 roku fabrycznie nowe Golfa V i Passata B6. Niestety auta lądowały już na naprawach gwarancyjnych (wycieki płynów - passat, problemy z klimatronikiem - golf). Kwestia szczęścia co do egzemplarza :) Po prostu trzeba podchodzić z założeniem, że wszystko może się zepsuć - wtedy człowiek się nie wkurza bo to rozumie. Co do renówek to się też psują (mieliśmy 3 szt, na dniach dojdzie jeszcze 4 szt.). Nie uważam aby były lepsze niż auta niemieckie. Wręcz często dziwię się dlaczego Francuzi tak kombinują, ale mam dobry deal z mechanikiem i naprawy mam tanie - stąd jeżdżę megi, bo to dla mnie było decydującym czynnikiem. Znam ludzi co w 15 letnie BMW potrafili ładować po 40 tyś bo tak kochali to auto i mimo tego zachwalali jakie ono niezawodne. To wszystko są subiektywne oceny, bo każdy inaczej postrzega niezawodność. Dla jednego przepalona żarówka jest problemem, dla innego kończące się klocki, a dla innego póki jedzie to jest dobrze. Dla mnie auto ma jeździć i problemy typu padnięty czujnik położenia wału nie jest problemem. Po prostu rzecz eksploatacyjna. W 10 letnim aucie ma prawo to niedomagać bo trochę już lat ma. Wystarczy z głową wymieniać poszczególne elementy, czasem na zapas bądź zapobiegawczo, a wszystko będzie działać bez zastrzeżeń. Nie ma się czym spinać :) Wystarczy mieć awaryjnie youngtimera w garażu i życie jest piękne ;-) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
popik81 Opublikowano 1 Lipca 2009 Udostępnij Opublikowano 1 Lipca 2009 a ja wam powiem za megi jest ok... moja z 98 a ojca astra z 00... mam swietne porownanie i opel przegrywa jako "gokart". astra ma awarie glownie konkretne jak termostat lub gasniecie w najmniej odpowiednim momencie(po reulacji ok). megi jest swietna, ale tez ma awarie i zaczynaja mnie draznic ciagle cos pada... rozumiem ja bo ma juz 150 tys mil, ale drazni mnie min. nowy katalizator, 4 amorki, czujnik halla, sprzeglo, belka tylna, lozyska tyl i 2xprzod, odciecie immo i nowa skrzynka bezpiecznikow,popalone zarowki w podswietleniu deski itp itd... ale jednak to swietne autko i bardzo dobrze jezdzi lecz jesli bedzie zmiana to min 1,6 a moje male mazenie to E30.... pozdrawiam urzytkownikow Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Marcin Szymansk Opublikowano 2 Lipca 2009 Udostępnij Opublikowano 2 Lipca 2009 Ja miałem astre 1.4 8v Miała cos około 6 lat i była posłużbowa. Generlnie nic się z nią nie działo. W porównaniu z nią to muszę przyznać, że rzeczywiście obie megi są niezwykle "awaryjne" Ponieważ wszystkie naprawy były w ramach gwarancji to nie marudzę. Ale jak poczytam o problemach ludzi z nowymi autkami typu Golf, Astra to znaczy, że nia ma co marudzić. Trzeba przyjąc do wiadomości świat się zmienił. Oplowskie starsze samochody z z 8 zaworowymi sil nikami sa proste jak konstrukcja cepa. Tam nie ma co się zepsuć. Niestety 16v juz tak bezawaryjne nie są. I niestety o ile omega I ph I i ph II są niezłe o tyle jej nastęca Vectra C już nie należy do najbardziej bezawaryjnych aut. Szczególnie diesle. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
piszu Opublikowano 2 Lipca 2009 Udostępnij Opublikowano 2 Lipca 2009 Obecnie jeżdże 23-letnim Oplem Rekordem z gazem i też powiem szczerze, że jest mniej awaryjny od M1ph1 classic którą miałem [bez gazu] Coś w tym musi być! Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
namor2007 Opublikowano 3 Lipca 2009 Udostępnij Opublikowano 3 Lipca 2009 Wystarczy mieć awaryjnie youngtimera w garażu i życie jest piękne ;-) Dokładnie tak, ja oprócz Megi mam pełnoletniego Peugota, zawsze któreś auto zapali I ciągle powtarzam, że nie ma złych aut, są tylko zaniedbane Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.