Wyjąłem dmuchawę. Trochę się przy tym namęczyłem. W ksiażce WKŁ jest napisane, że po odkręceniu śrub trzeba przekręcić o ćwierć obrotu w lewo i wyciagnąć. W praktyce to trzeba ciągnąć, przekręcic, znowu ciągnąć, przekręcić, pchać itd. omijając różne przeszkody w postaci okablowania, przekaźnika, elementów obudowy i innych. Te manewry zajęły mi ok. pół godziny ale się udało.
Po zdjęciu osłony okazało się, że korpus silnika wentylatora w oklicach szczotek to sama korozja, razem z łożyskiem ślizgowym. Wiatrak ledwo się dawał obracać ręcznie. Stanu drugiego łożyska nie widzę, bo jest w głębi wentylatora. Na jakimś formum przeczytałem, że taka korozja to norma, bo woda się dostaje przez wlot powietrza przy szybie i stoi w dmuchawie. Podobno niektórzy wylewali stamtąd po szklance wody. U mnie było sucho, ale ślady pozostawione przez wilgoć zostały.
Oczyściłem silnik, psiknąłem na łożyska jakimś środkiem w stylu WD40 i po kilku minutach zaczął obracać się bez większych oporów. Chyba jeszcze naładuję jakiegoś gęstego smaru, żeby woda tam nie wchodziła.
To tyle z mojej strony. Dzięki.