pizza Opublikowano 22 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 22 Grudnia 2008 Dojrzałem do podzielenia się zdjęciami z mojej wyprawy nad Jezioro Żarnowieckie i tereny planowanej elektrowni jądrowej. Pierwszy raz miałem okazję pojechać tam 5,5 roku temu i wrażenie jakie tamta okolica zrobiła na mnie były niesamowite. Teren wyglądał jak po ataku atomowym, mnówstwo zniszczonych/opuszczonych budynków, krzaki, chaszcze, gdzienieniegdzie tylko widać było kawałki zagospodarowanego terenu. Wtedy jeszcze istniały doprowadzone tam tory kolejowe z Wejherowa razem ze stacją kolejową Żarnowiec Elektrownia Jądrowa, z kilkoma torami, klasycznym peronem i tablicami. Podczas mojego ostatniego pobytu tam już ich nie znalazłem, tylko ślady po nich. Byłem tam na początku grudnia i zrobiłem trochę zdjęć (może dla kogoś będzie to interesujący temat): Widok na mojego Scenika i w tle drugi brzeg jeziora na którym miała stanąć elektrownia. Widok przez jezioro i część zniszczonych (niedokończonych?) budynków administracyjnych (chyba). Panorama na większy wycinek terenu. Tutaj już dotarłem na właściwszą stronę jeziora i zachowana w kiepskim stanie tablica przy wejściu na teren. Tak wyglądają budynki które chyba nigdy nie były użytkowane. Przed nimi jest duży plac będący pętlą autobusów PKS mających dowozić tam pracowników. Nie muszę chyba dodawać w jakim stanie jest ten teren. Spękany i zwietrzały beton na ziemi, pordzewiałe znaki oznaczjące poszczególne stanowiska. Tutaj już widok na niedokończone fragmenty konstrukcji samej elektrowni. Zdjęcia nie oddają rzeczywistej atmosfery tego miejsca. Ponuro, nieprzyjemnie. Dodatkowo trafiłem na wspaniałą pogodę, wiatr niemal wyrywał mi aparat z rąk. Tutaj link do zdjęcia z innego źródła: http://tx.int.pl/ejz2/photo20.html (na tej stronie jest dużo więcej fotografii z samego ogrodzonego terenu na który nie odważyłem się juz wchodzić) Ciekawe informacje na temat tego miejsca i dużo zdjęć (także starszych) mozna znaleźć tutaj: http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic....=130&t=2352 Widok z innej strony. Okolice dawnego przystanku kolejowego-przejście dla pieszych znikąd do nikąd. Przyroda z mozołem odzyskuje to co kiedyś jej odebrano. Różne dziwne pozostałości mniejszych i większych budynków w różnym stopniu rozkładu. Ośrodek badań zewnętrznych w stanie totalnej demolki. Nawet z płotu została tylko podmurówka ze śladami metalowego ogrodzenia. Najprawdopodobniej okoliczni ludzie sprywatyzowali i zezłomowali Wygonił mnie z tego miejsa łomot powiewającej na dachu blachy, wiaterek był taki że bałem się czy nie przemieni się w niezidentyfikowany obiekt latający i nie popieści mnie lub samochodu. Widok na działającą i zaopatrującą w energię elektrownię szczytowo-pompową będącą jedyną chyba działającyą pozostałością po ambitnych planach. Tutaj rury doprowadzające wodę z górnego zbiornika do generatorów. Dzięki niej powoli teren jest zagospodarowywany (działa tam specjalna strefa ekonomiczna), ale idzie to jakoś kulawo. Turystycznie teren jest chyba stracony, chociaż może się mylę. Zdjęć zbyt dużo nie zrobiłem, jednak dni trochę krótkie, dodatkowo przewiało mnie tam koszmarnie. Dodatkowo miałem też trochę pietra czy mnie tam jacyś ochroniarze nie pogonią, bo eksploratorem to nie jestem, więc jak widać niektóre były robione na partyzanta i szybko bez dokładnych przymiarek (za płot nie wchodziłem, za duży cykor we mnie :)). Dodatkowo jako bonus zdjęcie mostu w Grudziądzu. Dla mnie takie konstrukcje są piękne, nigdy nie mogę się napatrzeć na ich surowe piękno. I na zakończenie robione w trakcie jazdy zdjęcie nadciągającego od strony morza wału chmur. I tak się z nim scigałem z Elbląga do Warszawy. W koncu mnie dogonił :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
macv6 Opublikowano 22 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 22 Grudnia 2008 Ciekawe zdjęcia i jeszcze ciekawsza wyprawa. Żarnowiec - taki nasz mały Prypeć. Kiedyś czytałem, że kogoś własnie jakaś ochrona przepędziła, ale skoro Ty sobie wjechałeś tam samochodem to pewnie nikogo nie ma. Ay duża część budynków jest zalana? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kam1l Opublikowano 23 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 23 Grudnia 2008 MIejsce wygląda na takie gdzie zombiaki mogą chodzić tym bardziej że ludzi ni huhu (ochrony) oraz że miała być tam elektrownia :) Naprawde fajne fotki. Ale tam gdzie potencjalne zombiaki lub Chupacabra tam ja nie jade :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pizza Opublikowano 23 Grudnia 2008 Autor Udostępnij Opublikowano 23 Grudnia 2008 Kiedyś czytałem, że kogoś własnie jakaś ochrona przepędziła, ale skoro Ty sobie wjechałeś tam samochodem to pewnie nikogo nie ma. Ay duża część budynków jest zalana? Jak zaznaczałem sam nie wchodziłem na teren poza płotem, tam gdzie byłem można się spokojnie kręcić. Wątpliwości miałem tylko co do robienia zdjęć działającej elektrowni szczytowo-pompowej czy nie jest to jakiś obiekt specjalnego znaczenia. Zdjęcia pozalewanych budynków pochodzą ze stron internetowych eksploratorów (www.eksploracja.pl oraz http://tx.int.pl/ejz2/index.html ). To są dopiero delikwenci, wchodzą w takie miejsca że mi się na głowie resztki włosów ustawiają na baczność Jednak na tamtych stronach znalazłem informację co do tego że jeżeli znajdzie się jakiś ochroniarz to nawet chętnie takiemu zapaleńcowi coś opowie. Dodatkowym utrudnieniem jest obecność tam wielu firm, każda ma własną ochronę i wolałem nie eksperymentować z ich gościnnością (wystarczyło mi że jak wychodziłem z pewnej firmy zajmującej się tam produkcją towarów z miedzi zostałem przez ochronę potraktowany wykrywaczem metalu :)). Dodatkowo marynarka i w miarę przyzwoite buty to nie najlepszy strój na wyprawy eksploracyjne :) Podsumowując, teren ciekawy, ale w takiej formie nie zostanie już chyba zbyt długo, ale może się mylę..... Warto zobaczyć to na własne oczy. Od drogi z Wejherowa do Krokowej i dalej Karwi to tylko 4-5 km. Jeżeli ktoś będzie się tam wybierał wakacyjnie stwierdzi że warto zajrzeć. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
SnakeEyes Opublikowano 23 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 23 Grudnia 2008 bardzo ciekawa sprawa,fajne zdjecia sa na forum,które pokazałeś.w sumie wierzyć się nie chce,że taki wielki teren stoi i marnuje się....normalnie wygląda to wszystko faktycznie jak po wybuchu jakimś.szkoda,że nie dokończono tego...ciekawe czy dożyjemy czasu,w którym kiedyś cos tam sie zmieni-pewnie NIE...super wyprawa,pozazdrościc tylko pozdro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
meganecoupe02 Opublikowano 23 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 23 Grudnia 2008 pizza, ciekawa relacja Tez byłem w ciekawym i opuszczonym miejscu, ale bliżej Warszawy, w Atomowej Kwaterze Dowodzenia czy jak to się zwie :) Krótko mówiąc jest to opuszczony, podziemny bunkier, a na powierzchni jest jakiś zaniedbany budynek przypominający szkołę. Z tego budynku można wejść podziemnymi korytarzami do bunkra. Całość jest mocno zniszczona, cała elektryka powyrywana, wszelki złom wyniesiony przez zbieraczy. Bunkier ma dwa czy trzy poziomy w dół, nie ma tam dostępu światła, tylko to co ze sobą weźmiemy, ja nie byłem przygotowany na taką ewentualność i miąłem tylko telefon z wbudowaną latarką :) Żadne opisy i zdjęcia nie oddadzą klimatu tego miejsca, trzeba tam być osobiście. W skrócie: ciemno, zimno, całkowicie cicho. Jaki jest tego efekt? NIESAMOWITY KLIMAT! Nie dość że jest to ciekawy labirynt to jeszcze można poznać tajniki budowy takich bunkrów. Grube betonowe ściany, drzwi, wygłuszenia, instalacje doprowadzające powietrze. Leżą tam jeszcze dwa bloki silników diesla, za ciężkie i za duże żeby je stamtąd wynieść :) Im dalej się człowiek zaszywa w głąb podziemi tym bardziej rosnie ciekawość i strach. Ja zwiedziłem (chyba) całość, ale powiem szczerze, że gdyby ktoś sie ukrył gdzieś w zakamarku, cicho siedział i chociażby pstryknął palcem to w momencie bym się przekopał przez te betonowe ściany żeby tylko wydostać sie na zewnątrz ;) Polecam ;) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pizza Opublikowano 23 Grudnia 2008 Autor Udostępnij Opublikowano 23 Grudnia 2008 Mnie eksploracja zawsze ciągnęła ale nie tak jak fachowców zajmujących się tym. Fascynowały mnie bunkry itp. Ale po tym jak na terenie dawnej jednostki wojskowej na Dębaku blisko Nadarzyna prawie wleciałem w sztolnię bo złomiarze zwinęli klapę mam lekką awersję do włażenia w takie miejsca. Niespełnoinym marzeniem jest długa trasa MRU, tak samo jak kompleks Riese. Tylko ode mnie w to w pioruny kilometrów, na MRU potrzebne jest z 9 godzin, dojazd z 7 póki co nie mogę sobie na to pozwolić. Ale kiedyś wreszcie tam pojadę Inną moją fascynacją tego rodzaju co opisałem są obiekty przenysłowe (opuszczone i czynne). Z racji pracy często bywam w różnych miejscach i zawsze się cieszę jak mam być w okolicy jakiejś kopalni odkrywkowej (jak żonie kilka lat temu pokazałem widok na odkrywkę w Bełchatowie z tarasu w Kleszczowie to chyba wreszcie zrozumiała że to może człowieka mocno chwycić, dodatkowo nędzna pogoda-niskie chmury i zamglenia efekt niesamowity), cementowni czy jakiejkolwiek innej fabryki. Moim marzeniem (liczę że kiedyś może się spełnić jest dostanie się właśnie na dno odkrywki w Bełchatowie. To co widziałem z góry wzmacnia to pragnienie. A obejrzenie na żywo różnych działających zakładów przemysłowych w dużej skali, hmmmmmm to dopiero radocha. 4 lata temu byłem w czynnym kamieniołomie niedaleko Wałbrzycha. Jak gość zaprowadził mnie na kruszarkę i miałem możliwość obejrzenia z bliska wsypania zawartości wielkiej wywrotki (Catepillar) do leja po czym jak ruszyła sama krusząca maszyneria..... Trudno opisać wrażenie. Koszmarny łomot, wibracje i chrzęst rozbijanych głazów. Podobne atrakcje miałem kiedyś w cementowni jak automatyk zaholował mnie do młynów kulowych..... Tylko że często w takich zakładach nie pozwalają fotografować :) Ale co zobaczę to moje ;D Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
macv6 Opublikowano 23 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 23 Grudnia 2008 Byłem na tarasie w kleszczowie i fajnie tam jest, ale kolosalnego wrażenia to na mnie nie zrobiło. Większe wrażenie na mnie zrobił teren elektrowni, hale itp. (w Bełchatowie) Co do eksploracji to mnie bardzo ciągnie do łażenia w różne opuszczone miejsca, nawet zwykłe domy... Kiedyś w mojej mieścinie regularnie łaziłem ze znajomymi po bunkrach, klimat niesamowity, zimno, swąd specyficzny no i ciekawość. Niestety teraz ktoś teren wykupił i nie ma dostępu. Chętnie bym sobie znowu połaził po jakiś opuszczonych budynkach, ale nie mam z kim. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
marek_c Opublikowano 24 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 24 Grudnia 2008 Inną moją fascynacją tego rodzaju co opisałem są obiekty przenysłowe (opuszczone i czynne). ałbrzycha. Tu http://opencaching.pl/viewcache.php?cacheid=369 był ciekawy obiekt, teraz został tylko komin. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pizza Opublikowano 25 Grudnia 2008 Autor Udostępnij Opublikowano 25 Grudnia 2008 Marek, to już tylko komin został? Ja tam przez wiele lat bywałem w okolicy ale wleźć nigdy nie wlazłem. Podobne coś do Moszny jest/było w okolicach Szydłowca, trafiłem tam zupełnym przypadkiem jadąc jakimś wertepiastym skrótem z Wierzbicy. Chyba dwa kominy stojące pośrodku niczego, widać że reszta rozszabrowana, zarośnięte krzakami. Otoczenie takie że bałem się tam nawet zatrzymać. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
marek_c Opublikowano 26 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 26 Grudnia 2008 został tylko komin, byłem na samym szczycie komina jak i pod nim - w schronie. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rbit Opublikowano 27 Grudnia 2008 Udostępnij Opublikowano 27 Grudnia 2008 A ja takie miejsca omijam szerokim łukiem i doprawdy nie odnajduję w tym nic ciekawego. Jałowy, wyludniony, ponury krajobraz z przygnębiającą zabudową :-? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
tadzio89 Opublikowano 1 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 1 Stycznia 2009 a ja bylem ostatnio w licheniu Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
raptorcom Opublikowano 16 Stycznia 2009 Udostępnij Opublikowano 16 Stycznia 2009 pizza jak będziesz jeszcze raz przejeżdżał przez Grudziądz to zapraszam na zwiedzanie cytadeli, kupa kilometrów podziiemnej architektury z czasów wojny Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pizza Opublikowano 24 Sierpnia 2009 Autor Udostępnij Opublikowano 24 Sierpnia 2009 Jako że wróciłem z kolejnego wojażu który okazał się być dosyć długi i ciekawy pokazuję krotką relację. Trasa wiodła z Warszawy do miejscowości Gramotne (niedaleko Narwi) na skraju Puszczy Białowieskiej. Miały tam miejsce różne atrakcje: brak łączności ze światem (telefony częściej łączyły się przez Białoruś niż naszych rodzimych operatorów, piękne rozgwieżdżone niebo, konieczność własnoręcznego palenia w piecu dla możliwości dokonania zabiegów toaletowtch w przyzwoitych warunkach, także przejażdżka zupełnie innym pojazdem niż znane nam (wóz konny dla takiego mieszczucha jak ja to niezapomniane przeżycie): Bliskie kontakty z przyrodą wywołują u pizzy następujące efekty :) Z tych dzikich ostępów leśnołąkowych drogami leśnymi daje się dojechać do rezerwatu hodowlanego żubrów w Białowieży: Jako że żubry miały nas zasadniczo w..... hmmmm domyślić się proszę :) udaliśmy się w kierunku kwatery skąd rozciągają się następujące widoki: Jako że pobyt dobiegał końca należało zmienić miejsce (niestety dom w którym byliśmy został wynajęty komu innemu) a nam do głowy pomysł przedłużenia wolności przyszedł dopiero w niedzielę po południu musieliśmy poszukać nowej mety. W wyniku burzy mózgów (albo tego co tam powinno być) postanowiliśmy w składzie sześcioosobowym i dwupojazdowym (nieJaśniepan oraz Burak). Ruszyliśmy zatem w drogę do Starego Folwarku nad jeziorem Wigry. Żeby nie było zbyt prosto droga wiodła przez różne ciekawostki: droga do przejścia granicznego (tranzytowego) w Bobrownikach: dalej udaliśmy się piękną gruntową drogą (innych akurat tam brak) do miejscowości Kruszyniany gdzie mieści się meczet, jeden z trzech czynnych w Polsce muzułmańskich cmentarzy oraz remiza strażacka :) NieJaśniepan po tejże podróży zaczął wyglądać tak: Osiedlili się tam niegdyś Polscy Tatarzy, do dnia dzisiejszego działa tam meczet z bardzo ciekawie opowiadającym o jego historii przewodnikiem/opiekunem: cmentarz: obiecana remiza strażacka wraz z naszymi magicznymi pojazdami: oraz dokładna instrukcja wzywania do walki z żywiołem członków OSP: Z Kruszynian ruszyliśmy dziarsko do Krynek gdzie znajdują się ruiny synagogi (nie uwiecznionej na zdjęciach) oraz ośmiokątny rynek gdzie wyprodukowano rondo o 12 wlotach: Następnym etapem była Sokółka i Bohoniki gdzie w tumanach kurzu dotarliśmy przez okolice zapomniane przez Boga i ludzi: Dalej przez Dąbrowę Białostocką i Lipsk rzepiękną drogą przez Puszczę Augustowską dotarliśmy do Augustowa i Suwałk a w chwilę później do Starego Folwarku z widokiem na klasztor w Wigrach: Kolejną atrakcją była Wigierska Kolej Wąskotorowa z muzeum w Płocicznie koło Suwałk. Wyprawa trwała prawie 3 godziny i mimo lekkich problemów z aurą była udana: Następny niezbyt pogodny dzień stał pod znakiem wyprawy w północne rejony czyli Cisowa Góra, trójstyk granic (Polska, Litwa i Rosja) oraz Stańczyki z olbrzymimi wiaduktami kolejowymi: I na tym kończę swoją relację. W sobotę ruszyliśmy w stronę domu i po przejechaniu ok. 1100 km udało się dotrzeć w domowe pielesze. Wyjazd bardzo ciekawy, trochę atrakcji zostanie na przyszły rok (albo inne lata, wyjdzie w praniu). Ogólnie warto się tam wybrać, trochę pogapić się w mapę i popróbować innych niż główne utarte szlaki. Szczególnie że tymi mocno zakurzonymi drogami jedzie się bardzo przyjemnie i całkiem szybko (spokojnie można przemieszczać się tamtędy z prędkościami rzędu 60-80km/h) za to okolice jakie się oglada chwilami są wręcz bajeczne. Trzeba tylko pamiętać o zachowaniu sporego odstępu od poprzednika, mimo filtrów i wodotrysków kurz jest trochę dokuczliwy. Pojazdy biorące udział w naszej wyprawie to: nieJaśniepan czyli Scenic IIphII 1.6 16V z 2006r. oraz Burak czyli Mercedes-Benz W123 kombi (beczka) 300TD z 1985r. o nieustalonym bliżej przebiegu Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.