Don_Pedro_123 Opublikowano 22 Października 2014 Udostępnij Opublikowano 22 Października 2014 (edytowane) Najpierw mały opis tytułem wstępu: Przy jednej z napraw mechanik pomylił się podłączając czujniki i zmienił miejscami wtyczki czujnika zasysanego powietrza i temperatury wody (ta od sterownika silnika). No i zaczęły się kłopoty z odpalaniem silnika i utrzymaniem wolnych obrotów. Ostatecznie wóz trafił do innego serwisu, gdzie wykryto błąd jak również usterkę czujnika temperatury wody - podawała stałą temperaturę ok. 40 stopni. Po wymianie wszystko jest cacy, auto odpala na trącenie, wolne obroty są ustabilizowane, jednakże wóz stracił na dynamice w dolnym zakresie obrotów. W serwisie powiedziano mi, że wszystkie parametry i działanie jest ok, a to, że przed usterką samochód był "żywszy" i bardziej dynamiczny brało się z błędnego odczytu temperatury i związaną z tym pracą na lekkim ssaniu. Teraz przechodzę do sedna i pytanie kieruję do bardziej doświadczonych: czy gdyby zastosować obejście z przełącznikiem, przez który "na życzenie" odłączałoby się czujnik temperatury cieczy chłodzącej, a załączało rezystor o wartości odpowiadającej nierozgrzanemu silnikowi (np. dla 40 stopni to 1315-1600 omów), to czy praca silnika nie byłaby bardziej dynamiczna? A może większy sens jest podać na sterownik odczyt zimnego powietrza? Teoretycznie sterownik otrzymywałby odczyt, że konieczny jest tryb ssania i co za tym idzie podawałby bogatszą mieszankę. Jak widzicie sens i szansę powodzenia takiego działania? Bardzo jestem ciekaw Waszych przemyśleń w tym temacie. Edytowane 22 Października 2014 przez Don_Pedro_123 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.