Chess175 Opublikowano 18 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 18 Września 2010 Jak w temacie :) Co prawda nigdy nie lubiłem tego autka i do tej pory nie lubię jak jedzie przed mną na drodze. Poprawiony link: http://moto.onet.pl/1625968,1,fiat-126p-to...ul.html?node=13 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
ver_batim Opublikowano 18 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 18 Września 2010 Kawał polskiej motoryzacji. Można sprzeczać się, czy można było wtedy wybrać inną licencję, ale wielu marzyło za swoją 126. Dzisiaj to autko jest prawie kultowe . Jechałem w nim z matką i bratem ze Śląska do Jeleniej Góry i nazat :). Dało rade :). Tylko głośniki na tylnej półce trochę stopiły się :). Ogólnie dało radę :). Chociaż lepiej wspominam czasy gdy rodzice mieli Fiata 125p ;). Ten z pionowymi tylnymi światłami z silnikiem 1.3 :) (od Fiata). Niestety uległ wypadkowi kilkanaście lat temu, gdy w walną w bok innego nowszego, bo kierowca tamtego, nowszego wozu nie respektował znaków o pierwszeństwie przejazdu :). Był piękny. Szkoda go. Dzisiaj dostałby żółte tablice :) . Brakuje mi go ;) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Prezes Opublikowano 18 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 18 Września 2010 Nie dalej jak wczoraj widziałem jak przechodzili jacyś anglojęzyczni i podziwiali to cudo motoryzacji ;-) Dziwowali się strasznie :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pizza Opublikowano 18 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 18 Września 2010 Mimo wszystkich minusów PF126p mam do tego pojazdu wielki sentyment. Tak naprawdę to pierwszy samochód którym zdobywałem doświadczenia (kurs i egzamin Polonezem, później okazjonalne uzyczanie mi Polonez przez ojca). Nauczyłem sie skubańca doprowadzać do stanu umożliwiającego jazdę czy dojazd do domu jak się zbuntował, nauczyłem sie jeżdżąc takim wynalazkiem wykorzystywać całą moc pod pedałem gazu żeby dynamicznie jeździć. Razem z panią matką uczyliśmy sie nim jeździć w prawdziwym ruchu. Magiczny żółty szerszeń z 1989r. :) Inne wspomnienia to wczesne dzieciństwo-miałem 4 lata jak ojciec dostał przydział na malucha (pierwszego w rodzinie) i jakieś strzępy wspomnień mam jak nim przyjechał do babci gdzie byłem na wakacjach, dalsze dokładniejsze wspomnienia ile ciekawych miejsc mogliśmy dzięki niemu zobaczyć. Wspomnienia napraw jakie ojciec robił na drodze, wspomnienia walki z korozją. Rzeczywiście to była archaiczna konstrukcja, straszna ciasnota we wnętrzu, ale cieszę się że kiedyś mogłem takim samochodzikiem jeździć. Częsty totalny wku*w jak nie chciał odpalić, albo w ramach dobregu humoru, kiepskich jeszcze części i warunków atmosfeycznych chodził na jednym garze :) Za to teraz jak widze malucha to z dumą pokazuję córce która niedługo skończy 5 lat że tatuś i babcia kiedyś takim jeździli, pokazuję na ile ten samochód był mały i że całą rodzina potrafiliśmy pojechac takim na wakacje. To jednak kawał historii nie tylko polskiej techniki, ale każdego z nas kto miał okazję takim czymś pokonywać jakikolwiek dystans. Chyba żaden inny samochód nie wzbudzał we mnie podobnych emocji :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pelson91 Opublikowano 19 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 19 Września 2010 Mnie ojciec właśnie maluchem uczył jeździć ;-) aaaaale się bączki kręciło :) :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gimak Opublikowano 19 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 19 Września 2010 Ja też mam takie nostalgiczne wspomnienia. Zaczynałem 1974r na PF126-600 (jednym z pierwszych - nr silnika 4864) i kontynuowałem na drugim od 1978r PF126-650. Nie mogę o nich powiedzieć złego słowa, bo wiernie mi służyły i nie zrobiły mi żadnego przykrego psikusa, tak samo następne samochody (FSO1500, Polonez, a obecnie meganka i corolla). Jakie wg mnie miały mankamenty. W pierwszym fatalne rozwiązanie zwrotnic, trochę poprawione w drugim. W drugim prawie ciągle cieknące uszczelnienia osłon popychaczy, niechlujny montaż - luźne tłoki w cylindrach i efekt tego - większe zużycie oleju i mniejsze kopyto niż w pierwszym. Jeżeli chodzi o korozję, to korozja się za nie nie brała jak były zakonserwowana jako nówki (drugi czekał w garażu pół roku na konserwację, ale po 12 latach jak był sprzedawany to miał lakier oryginalny i nie miał ani jednej dziury. Z nostalgią wspominam tamte (młode i piękne) lata, ale to niestety już się nie wrati - jak mówią Czesi. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
scar Opublikowano 19 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 19 Września 2010 a ja mam taki z 1976roku w garażu! Z przebiegiem 65tys.km :) . Bez żadnej przeróbki, taki wyjechał z fabryki! I nie wiem co z nim zrobić, jeździ, z przeglądem, ale przecież na co dzień go nie użyję Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pelson91 Opublikowano 19 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 19 Września 2010 I nie wiem co z nim zrobić Sprzedaj, zgarniesz za to jakąś kaskę. Jest masa pasjonatów co wiele by dali za taki egzemplarz :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
baciuś Opublikowano 19 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 19 Września 2010 a ja bym nie sprzedał, pozatym kasa to nie wszystko. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
namor2007 Opublikowano 19 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 19 Września 2010 baciuś, czasami coś mądrego powiesz :) scar, jakby co daj znać :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
baciuś Opublikowano 19 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 19 Września 2010 namor2007, ja zawsze mówie mądrze :-P Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
lepper_pl Opublikowano 24 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 24 Września 2010 mój był z 93 roku. Spawałem go spawarką elektryczną bo rdza zrobiła swoje. Pięknie go odszykowałem i cały czas żałuje że sprzedałem za 700zł :) To jest sprzęt. Żadne auto nie będzie tak dobre i dawało tyle miłych wspomnień. Remont kapitalny za 300zł to dziś marzenie. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
kaczor2502 Opublikowano 26 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 26 Września 2010 126p też posiadałem jako "pierwszy samochód" nic go nie zastąpiło zimą :) dawalo tyle zabawy na wolnej przestrzeni na śniegu i o dziwo się nie psuło :) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
dyziu Opublikowano 26 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 26 Września 2010 Ja też miałem maluszka :),chyba 89r. Kupiłem go jako świeżo upieczony kierowca,fajnie się jezdziło,niestety korozja go zjadła.Następny był z 98r,wersja elx.przejechałem nim 60 kkm przez 3 lata :) .Długie trasy to była tragedia,mało miejsca,ciasno.Ale i tak fajnie go wspominam. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
trybik Opublikowano 27 Września 2010 Udostępnij Opublikowano 27 Września 2010 Ja też miałem maluszka 98' r elx. Moje malborghini służyło mi dobrze, nigdy mnie nie zawiódł, w zimę odpalał bez problemów, rewelacyjne auto dla świeżego kierowcy, tylni napęd w zimie uczy pokory. Pamiętam jak go malowałem oryginalnym lakierem - wałek do ręki i jazda, później polerka i stan idealny. To było jedyne auto które kupiłem za 1200 zł a sprzedałem za 2000 zł. Pasją do 126p zaraziłem brata, on już ma 3 malucha - stan kolekcjonerski, 16k przebiegu (+ 2 skody fabie w tym jedna nówka z salonu). W przyszłym roku planujemy wyjazd na zlot w Zvoleniu. Ktoś kiedyś był ? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.