lufa Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 (edytowane) Jeżeli prawnik postraszy pismami i sądem może się udać polubienia. A jeżeli sprzedający użyje także prawnika i będzie domagał się zwrotu dość sporych kosztów sądowych w tej zaniedbanej sprawie? Edytowane 12 Lipca 2016 przez aston76 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
deha21 Opublikowano 19 Lipca 2016 Autor Udostępnij Opublikowano 19 Lipca 2016 Ok, jest nowa wiadomość. Serwis sprawdził mi co jest grane, turbo zrobione, coś z wtryskami porobione, przewody powymieniane itp. Problem dalej jest. Chodzi o to, że w silniku do jednego słupka nie dochodzi olej. I najprawdopodobniej to było przyczyną usterki czyli zepsucie turbo i w następstwie głowicy. Czy ktoś może mi potwierdzić, że to możliwe? Jeśli tak to najprawdopodobniej zgłaszam się do właściciela z uwagi na wadę samochodu i będę żądał zwrotu pieniędzy za naprawy, który już wyniosły ponad 4000 zł... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gojgien Opublikowano 19 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 19 Lipca 2016 Brak smarowania cylindra nie jest przyczyną awarii turbiny, a w konsekwencji głowicy. (jeśli o to chodzi w pojęciu "słupek", które w tym miejscu jest nieadekwatne, bo potocznie dotyczy całego silnika bez osprzętu. Na początek naucz się poprawnego nazewnictwa, bo posługujesz się określeniami "starych wyjadaczy", a nie masz o tym pojęcia) Natomiast problemy ze smarowaniem, takie jak niskie ciśnienie oleju, brak oleju, stary olej, zapchany niewymieniany filtr, mogą być przyczyną takich awarii ale równolegle, bez zależności od siebie. Wtryski, a właściwie ich końcówki wtryskowe także nie są olejem smarowane ale paliwem.. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
deha21 Opublikowano 19 Lipca 2016 Autor Udostępnij Opublikowano 19 Lipca 2016 (jeśli o to chodzi w pojęciu "słupek", które w tym miejscu jest nieadekwatne, bo potocznie dotyczy całego silnika bez osprzętu. Na początek naucz się poprawnego nazewnictwa, bo posługujesz się określeniami "starych wyjadaczy", a nie masz o tym pojęcia) Trochę wyrozumiałości... Owszem nie mam o tym pojęcia, a piszę co mi przekazał mechanik. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Olaf1507 Opublikowano 19 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 19 Lipca 2016 Moim zdaniem drogą sądowa powinieneś to załatwić. Powództwo cywilne dobry adwokat i dajesz. Szczerze to w styczniu też kupowałem Megane II z Niemiec. Udokumentowany przebieg 120 tys 2003 rocznik i dałem 10.500.. Za taką cenę nie dziwie się że auto ledwo jeździ. Lepiej rozglądać się za zadbanymi egzemplarzami i drozszymi. Bo cena Twojej Meganki mnje powaliła. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gojgien Opublikowano 19 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 19 Lipca 2016 Trochę wyrozumiałości... To nie złośliwość ale porada. Stosując takie określenia musisz wiedzieć o czym piszesz. Każde z nich ma swoje znaczenie i przez zaawansowanych jest odpowiednio odbierane. Jak stosujesz je ot tak przypadkowo, bo modne i fajnie brzmią, to dodatkowo mieszasz w temacie. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
mayn Opublikowano 20 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 20 Lipca 2016 (edytowane) Znajomy kupił Clio 2003 rok 1.5 dCi również po mega cenie 5500 tyś zł, choć mu odradzałem ze względu na zbyt niską cenę. Jedynym mankamentem była regeneracja turbiny, gdyż samochód trochę kopcił. Regeneracja turbiny nie przyniosła poprawy, okazało się że pierścienie puszczały, więc generalny remont wraz z wymianą panewek, przy okazji wyszło że i wtryski leją. Całkowita dodatkowa zabawa to 5200 zł. Sumując wydatki było by zadbane Clio III dCi - zupełnie inne auto. Jak widać chytry 2 x traci..... Edytowane 20 Lipca 2016 przez mayn Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Olaf1507 Opublikowano 20 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 20 Lipca 2016 Tak zawsze jest. Dlatego ja podczas kupowania samochodu staram się nie skupiać na najtańszych. Ponieważ różnica 3 lub 4 tysięcy jest warta nie denerwowania się i jeżdżenia po mechanikach Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
aston76 Opublikowano 20 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 20 Lipca 2016 Jeśli tak to najprawdopodobniej zgłaszam się do właściciela z uwagi na wadę samochodu i będę żądał zwrotu pieniędzy za naprawy, który już wyniosły ponad 4000 zł... I wyśmieje ciebie. Kupiłeś samochód, jeżdził. Jakby się popsuł w godzinę od sprzedaży to OK. Wtedy mógłby zwrócić kasę, a teraz to może powiedzieć, że sam popsułeś a on sprzedawał sprawne auto. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
deha21 Opublikowano 22 Lipca 2016 Autor Udostępnij Opublikowano 22 Lipca 2016 Jak stosujesz je ot tak przypadkowo, bo modne i fajnie brzmią, to dodatkowo mieszasz w temacie. Już pisałem dlaczego takich słów użyłem. Nie dlatego że są modne, tylko dlatego że mechanik mi tak przekazał. Nie znam jakichś innych zamienników, nie znam się na samochodach. On mi to powiedział, więc tak też Wam piszę. A ty mi zarzucasz że się nie znam i próbuję tutaj świecić jakimiś okresleniami dla znawców... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gojgien Opublikowano 22 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 22 Lipca 2016 A ty mi zarzucasz.... A ja to mam akurat zbyt głęboko, by Ci coś zarzucać. Widać już w 1 poście że się nie znasz, bo nie byłoby tego tematu jakby było inaczej. Skoro jednak porady traktujesz jako przyczynek do tego, by odreagować swoją indolencję to sorry nie ten adresat. Koniec moich wypowiedzi w tym temacie. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
deha21 Opublikowano 10 Sierpnia 2016 Autor Udostępnij Opublikowano 10 Sierpnia 2016 Dalsza część przygód z autem... Po trzech miesiącach auto dalej jest na warsztacie. Udało mi się kupić używany silnik. Mechanik A wymienił go i zauważył, że turbina która była regenerowana przez serwis B (i z którego auto przyjechało na lawecie) ma przekręconą ośkę . Serwis B przyjechał po turbinę żeby wziąć na reklamację. Okazało się, że "ktoś musiał jeździć na turbinie bo jest cała wyrobiona". A najlepsze jest to że auto nie jeździło w ogóle - ani ja nim nie jeździłem, ani mechanik A. Serwis B twierdzi oczywiście, że turbina jest zużytą i liczy sobie kasę za kolejną regeneracje... Ja to muszę mieć przygody... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pbet Opublikowano 18 Maja 2017 Udostępnij Opublikowano 18 Maja 2017 Swoje pierwsze w życiu auto kupiłem podobnie. Miałem określoną ilość pieniędzy i szukałem "najlepszego" egzemplarza za tą cenę. Trafiło na Escorta 96 z gazem. Okazja jakich mało na tamte lata. Podczas oględzin się podobał, jechał fajnie, a kilka dni po zakupie zaczęły wychodzić kwiatki. W naprawę tego co było konieczne włożyłem kolejną 1/3 pieniędzy jaką zapłaciłem za tą "okazję". Kilka lat pojeździł i sprzedałem za taką cenę jaką na złomie dawali (1/10 ceny zakupu) mówiąc o wszystkim o czym wiedziałem. Świadomy nowy właściciel pojeździł trochę i oddał na żyletki, a ja nauczony doświadczeniem już nigdy nie będę nawet zwracał uwagi na podobne "okazje". Jak kupować samochód to tylko z pewnego źródła, z pewną historią, sprawdzone przed zakupem na wszelkie możliwe sposoby. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.