Witam,
Jestem na etapie zmiany samochodu i znalazłem Focusa z silnikiem diesla, który przykuł moją uwagę. Facet uczciwie opisał co i jak, jest jego pierwszym właścicielem, kupiony w polskim salonie, przesłał zdjęcia faktur za rozrząd, dwumasę itp, książki serwisowej, wszystko o aucie opowiedział, ale dzisiaj byłem jeszcze zapytać o auto w ASO Forda i facet powiedział, że ostatni wpis był ze dwa miesiące temu i chyba 5 tys. km temu - auto było holowane do serwisu, bo nalano złego paliwa. Silnik to 2.0 TDCi 136KM, produkcji Peugeota, czyli może nie jakieś najnowsze cudo, ale już na wstrysku common rail.
Zadzwoniłem do faceta, żeby zapytać co i jak - powiedział, że żona, która jest głównym użytkownikiem pojazdu przypadkiem wlała benzyny zamiast ON, przejechała kilka km, po czym silnik zaczął się dławić, a auto zostało zatrzymane i dalej pojechało na lawecie. W serwisie oczyszczony został m.in. układ paliwowy, jeśli dobrze kojarzę to facet wymienił też wszystkie filtry. Od tej pory auto jeździ ponoć normalnie, nic się z nim nie dzieje.
Pytanie jednak czy warto się takim autem interesować czy lepiej je odpuścić - przyznam, że miałbym ok. 400 km w jedną stronę do pokonania i teoretycznie chciałbym już tym autem wrócić, ale jednak przerażają mnie ewentualne konsekwencje tej pomyłki. Może i nie potrzebnie dorabiam teraz teorie spiskowe, ale ciągle mam gdzieś z tyłu głowy, że cała historia wokół samochodu jest fajna, ale facet sprzedaje je dlatego, że auto zostało zalane benzyną zamiast ON, tym bardziej, że stosunkowo nie dawno wymienił w nim rozrząd i dwumasę wraz ze sprzęgłem - ok. pół roku temu, a teraz po takich inwestycjach nagle je sprzedaje?
P.S. Mam jeszcze od niego coś takiego jak kontrola wyważenia wtryskiwaczy paliwa i "udział/bilans mocy" na poszczególnych cylindrach to 1.02 (1), 0.96 (2), 1.03 (3) i 0.99 (4). Jak te dane czytać?