Macie jakieś wrażliwe uszka. Jak jadę trasę i minimum 200km z niej, to autostrada, po której jadę 140-160km/h. I naprawdę uszy nic nie bolą, głowa też nie. Może trochę kieszeń, bo nie dość, że na bramkach trzeba płacić, to jeszcze na stację szybciej zjechać. Jak raz z ciekawości pojechałem 180km/h to też jakoś nie było nadmiaru hałasu.
Chociaż prawdą jest, że taka np primera kombi, 1.8 benzyna, p11 po lifcie, przy tak samo wysokich prędkościach była cichsza. A auto było chyba z 2000 roku. Ale najbogatsza ówcześnie wersja z Holandii z salonu.
Co do wachlowania biegami podczas jazdy w mieście. Naprawdę Wam to przeszkadza? Sama frajda. Chociaż i tak stwierdziłem teraz, że kolejne auto biorę w automacie, bo mam lekki niedowład lewej stopy i czasem mam problem z płynną zmianą, no i czasem boli.
Ekonomika? Ostatnio robiłem trasę 400km. Część po s5, gdzie ciągle 120-130km/h. Pozostała droga, ciągle 90-100km/h. W zabudowanym wiadomo, 50.
I jakie wyszło spalanie? Otóż 6,5/100km. Jest to spalanie realne. Dla mnie dobry wynik.