kacper69 Opublikowano 3 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 3 Lipca 2016 Na wielu druczkach sprzedaży aut jest taka uwaga : ... że kupujący jest świadomy stanu technicznego auta i że go obejrzał, itp. Jeżeli jest w umowie taki zapis to właściwie zamyka możliwość reklamacji auta w tym przypadku. Ogólnie mówiąc "widziały gały co brały". Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
karolaa Opublikowano 3 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 3 Lipca 2016 Ten zapis nie dotyczy wad ukrytych. Jeśli w sądzie uda się udowodnić, ze sprzedający celowo ukrył jakieś wady to można taka sprawę wygrać. Przy jednak okazyjnej kwocie zakupu to można było sie domyślać, że coś jest nie tak.. Kolega kupił kiedyś auto z reperowaną konsola i opornikami w napinaczach.. nie udało mu się zwrócić auta, więc założył sprawę w sądzie. Na wszystko miał rachunki, powymieniał a sąd z uwagi na to, że była to wada ukryta i w dodatku wpływająca na bezpieczeństwo nakazał zwrot kosztów. Trwało to 2 lata, kilka rozpraw.. Auto jeszcze było do poprawek blacharskich (źle wyciągnięta podłużnica po dzwonie i kilka dupereli do wymiany) ale tego sąd nie uznał.. to można było sprawdzić za 200zl w serwisie.. co ciekawe, auto było sprawdzane w ASO, ale ASO nie znalazło.. więc albo byli w zmowie, albo sa słabi... Pozostała droga walki z ASO o odszkodowanie za szkody wynikające z nierzetelnego serwisu.. opłate ASO zwrociło natychmiast jak sie dowiedziało, że sprawa wylądowała w sądzie.. Kolega jednak nie zakładał juz kolejnej sprawy w sądzie z ASO.. z niesmakiem jeżdził autem i sprzedał je po 2 latach.. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Phil_ips Opublikowano 3 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 3 Lipca 2016 Na wielu druczkach sprzedaży aut jest taka uwaga : ... że kupujący jest świadomy stanu technicznego auta i że go obejrzał, itp. Jeżeli jest w umowie taki zapis to właściwie zamyka możliwość reklamacji auta w tym przypadku. Ogólnie mówiąc "widziały gały co brały". Ten zapis nie ma żadnego znaczenia. Powtarzam, kolega zamknął sobie jakąkolwiek drogę prawną dokonując samodzielnie napraw bez powiadomienia sprzedawcy. Druga sprawa to koszty sądowe. Oprócz opłaty dla prawnika dochodzą koszty rzeczoznawcy oraz koszty sądowe, które pokrywa przegrany. Sam koszt biegłego z listy biegłych sądowych to już minimum 1000 złotych. Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gojgien Opublikowano 3 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 3 Lipca 2016 (edytowane) Moim skromnym zdaniem, kolega powinien walczyć. Mimo wszystko. Mimo tego ze sprawa może być trudna, a nawet nie możliwa. Wiele spraw kończy się na początku, czytaj "ugoda". Porada prawna to wydatek rzędu 50 - 100 PLN ze wstępną opinią na papierze. Idziesz do gościa, pokazujesz papier od prawnika i albo mięknie i się ugadujecie, albo zostaje Ci to drugie rozwiązanie czyli droga w postępowaniu cywilno-prawnym. Szczerze życze powodzenia Po takim czasie i kilku naprawach u swoich mechaników możesz mi 0,5tony takich papierów przynieść jako sprzedającemu. Będzie czym w zimie palić, albo na makulaturę oddać. Auto było sprzedane w takim stanie jakie widziałeś i zgodziłeś się na jego nabycie podpisując umowę kupna. Sam auto zepsułeś przez ten czas, naprawiałeś byle gdzie, zapewne bez rachunku i teraz szukasz sponsora by twoje błędy opłacił. Widziałeś co kupowałeś (a jeśli nie, albo się nie znasz, to co to mnie jako sprzedającego obchodzi, mogłeś przyprowadzić swoich ekspertów, albo pojechac na ścieżkę zdrowia) zapewne w umowie kupna jest odpowiednia klauzula, że zapoznałeś się i znasz stan techniczny, to sorry ale pisz na Beredyczów. Sprzedający też ma otwartą drogę do prawników. Tym bardziej że w momencie sprzedaży wszystkie ważne podzespoły jakie potem uległy awarii były sprawne. Sprzedający w dobrej wierze doprowadził auto do stanu używalności, a czego nie zrobił (pusta klima) o tym poinformował. Mało tego, można podejrzewać, że jesteś tak cwany, że na podstawie tego zakupu chcesz sobie drugie auto wyremontować. (niekoniecznie swoje) w 1 dzień można przekładkę całego silnika albo jego podzespołów zrobić. A nawet połowy auta jeśli jest dobra ekipa i to nawet w przydomowym garażu. Jako sprzedający nie mam gwarancji czy wał jaki był w tym silniku nie został do jakiegoś trupa wciśnięty w celu jego reanimacji, a tamten na wykończeniu jest obecnie w aucie jakie ci sprzedałem. Niestety każdy kij ma 2 końce, a jak się go zacznie łamać to nawet 4. I to jest podstawa do podważenia żądań rękojmi, szczególnie po tak długim czasie. Dodano: 03 lip 2016 - 22:58 Kolega jednak nie zakładał juz kolejnej sprawy w sądzie z ASO.. z niesmakiem jeżdził autem i sprzedał je po 2 latach.. Ciekaw jestem czy kolejnego nabywcę o tym uczciwie powiadomił, czy też przemilczał te fakty by sie padła szybko pozbyć? Moje pierwsze auto jakie kupiłem (nawet posiadając "eksperta" było w podobnym stanie. Odpadło z niego po jakimś czasie kilka kilogramów szpachlówki. bujałem się z nim do czasu zezłomowania. Od tego czasu nauczyłem się sam swoje auta kupować, zaglądając do każdej.... . Nawet kilka pomogłem zakupić. W drastycznych przypadkach (które są w rodzinie do dziś wspominane) nawet tapicerkę drzwi zdejmowałem bo widziałem jeden dodatkowy wkręt którego fabrycznie nie było. (suzuki maruti to było, giełda w Mysłowicach sprzedawca prywatny z Częstochowy) Szybko sprzedający się przyznał co było robione i z ceną w dół poleciał. Edytowane 3 Lipca 2016 przez gojgien Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Tomik Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 (edytowane) Na wielu druczkach sprzedaży aut jest taka uwaga : ... że kupujący jest świadomy stanu technicznego auta i że go obejrzał, itp. Co nie oznacza, że sprzedający wady nie ukryje W moim przypadku też taki zapis w umowie widnieje. Auto było sprzedane w takim stanie jakie widziałeś i zgodziłeś się na jego nabycie podpisując umowę kupna. Kupujący nie musi być biegłym mechanikiem, KUPUJĄCY MA SWOJE PRAWA ! gojgien, ja w motorze też cały remont zrobiłem i dopiero z fakturami i dowodami napraw swojego dochodziłem. Sprzedający na pierwszej rozprawie zgodził się na poniesienie kosztów w 3/4. To nie kupujący ma o stan auta dopytywać i zgadywać co jest zepsute ale sprzedający ma obowiązek o tym fakcie kupującego poinformować ! Edytowane 4 Lipca 2016 przez Tomik Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Phil_ips Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 To nie kupujący ma o stan auta dopytywać i zgadywać co jest zepsute ale sprzedający ma obowiązek o tym fakcie kupującego poinformować ! Powiedz, że żartujesz. :lol: Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gojgien Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 (edytowane) To nie kupujący ma o stan auta dopytywać i zgadywać co jest zepsute ale sprzedający ma obowiązek o tym fakcie kupującego poinformować ! W momencie sprzedaży wszystko było OK, a po miesiącu to tak jak pisałem- możesz mi nagwizdać... Skoro sam się nie znasz na aucie, to jak ja mam kontrolować jego użytkowanie przez ten miesiąc jak już auta na oczy nie widziałem i jeszcze odpowiadać za jego stan techniczny czy awarie w tym czasie. Inna sprawa to fakt zakupu pojazdu używanego. Kupiłeś używkę a nie nowy pojazd. Jeśli chcesz mieć stan idealny i wymieniasz połowę na nówki to też nie jest sprawa poprzedniego właściciela by w tych kosztach partycypował. Trafiłeś po prostu na układnego i głupiego sprzedającego i tyle. Jest jeszcze jeden aspekt... Skoro kupujący nie musi się znać by ocenić stan kupowanego auta, to tak samo jego właściciel też nie musi mieć pojęcia o stopniu jego zużycia. Ma prawo się na tym nie znać. Ot po prostu leje i jeździ bezawaryjnie i w pewnym momencie sprzedaje w stanie jaki jest, nawet o możliweości wystąpienia usterki nie wiedząc. Edytowane 4 Lipca 2016 przez gojgien Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Tomik Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 Powiedz, że żartujesz. :lol: Nie kolego, ale widzę, że prawo masz w jednym paluszku tyle że nie w tym o którym myślisz Trafiłeś po prostu na układnego i głupiego sprzedającego i tyle. gojgien, nie wprowadzaj proszę ludzi w błąd.To nie ja trafiłem na głupiego tylko on trafił na mądrego i znającego swoje prawa Poczytaj prawa konsumenta i jak działa rękojmia. Koledze jeszcze raz radzę by wynajął prawnika i domagał się zwrotu kosztów naprawy. Co do kosztów prawnika nie ma się co martwić bo pokrywa strona przegrana bądź po połowie. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
sebastian_wifi Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 Dołączę się do tej ciekawe dyskusji tym bardziej, że mam dwa (prawie) podobne przypadki z rodziny. 1) Samochód od handlarza, przy jeździe autostradą rozleciała się skrzynia biegów, auto stanęło i na lawecie wróciło do handlarza. Handlarz za swoje pieniądze wymienił skrzynię na nową (używaną) i auto jeździ do dziś, a było to 2 lata temu. 2) Samochód kupiony z prywatnych rąk. Po wyjeździe za bramę i przejechaniu około 15 km stracił moc (silnik TDI). Wcześniej na jeździe testowej nie było takiego problemu. Generealnie do około 70 km/h jeszcze jakoś szedł, ale potem do 100 km/h rozpędzał się chyba z 20 sekund. Od razu nawrotka do sprzedawcy i oddał kasę bez problemu (pewnie wiedział, co jest grane dlatego wcale nie negocjował niczego tylko od razu oddał kasę). W kwestii kolegi, który zakupił felerne Megane II to współczuję, ale to co mi się rzuciło w oczy i nie daje spokoju to następuące kwestie: Sprzedający zapewniał, że stan jest bardzo dobry Kupiłem auto za 6000 zł Z całym szacunkiem do Ciebie i Twoich pieniędzy, ale za prawie 3X tyle sprzedałem w rozliczeniu za nowy samochód Renault Thalię, która już zaczynała prosić o większe wkłady finansowe (rozrząd, hamulce i zawieszenie) więc gdyby ktoś mi chciał sprzedać Megane II w bardzo dobrym stanie za 6000 zł to bym uciekał jak najdalej. Przecież to na kilometr śmierdzi mimo, że nie znam tego auta. Za 6000 zł to może by się udało kupić Fiata Pandę w bardzo dobrym stanie, a nie Megane II. Dodano: 04 lip 2016 - 09:28 Poczytaj prawa konsumenta i jak działa rękojmia. Mam w pracy prawnika, a właściwie prawniczkę hehe i własnie poszedłem z ciekawości podpytać i rękojmia nie działa przy kupowaniu od osób prywatnych. Koleżanka nawet podała przykład (nie mówiłem jej o tym poście na forum), że kupujesz samochód od osoby prywatnej i po dwóch tygodniach rozwala się silnik to jest to już problem nabywcy, a nie tego co sprzedawał. Zresztą nie trzeba być prawnikiem żeby się tego domyślić bo gdyby tak było to by było piękne pole do nadużyć. Kupił byś sobie coś na Allegro od osoby prywatnej, by ci się nie spodobało, wyszukałbyś jakąś wadę i z tego tytułu sprzedający musiałby oddać Ci kasę. To tak nie działa (całe szczęście). Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gojgien Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 (edytowane) Samochód kupiony z prywatnych rąk. Po wyjeździe za bramę i przejechaniu około 15 km stracił moc (silnik TDI). Wcześniej na jeździe testowej nie było takiego problemu. Generealnie do około 70 km/h jeszcze jakoś szedł, ale potem do 100 km/h rozpędzał się chyba z 20 sekund. Od razu nawrotka do sprzedawcy i oddał kasę bez problemu (pewnie wiedział, co jest grane dlatego wcale nie negocjował niczego tylko od razu oddał kasę). Tu jest inna sytuacja. Wnioskując z przejechanego dystansu, to auto było u sprzedającego w godzinę od zakupu. Ale nie jak w 1 poście po miesiącu użytkowania i 2 wizytach u nie wiadomo kogo, w celu usunięcia zaistniałych w tym czasie awarii. Edytowane 4 Lipca 2016 przez gojgien Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
droopy Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 (edytowane) po miesiącu użytkowania Z tego co się orientuję to Kolega używał ten samochód dużo krócej do rzeczonej awarii silnika, a ciała dał tutaj mechanik trzymający to jego auto chyba 2-3 tygodnie, ale może się mylę, choć tak wynikało z informacji w innym temacie. Czyli co, jeszcze mechanika ma ciągać po sądach, że przez niego nie może skorzystać już z prawa rękojmi? :D rękojmia nie działa przy kupowaniu od osób prywatnych To trochę dziwne co piszesz, bo z tego co ja się orientuję to właśnie rękojmia chroni w przypadku kupowania od zwykłej osoby fizycznej. Jeśli kupujesz od przedsiębiorcy, na przykład komisu, to korzystasz z prawa niezgodności towaru z umową, a nie z rękojmi. Dla mnie generalnie największym przeciwnikiem podczas próby udowodnienia, że sprzedający wprowadził kupującego w błąd, jest ten zapis prawa: "Sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy kupujący w chwili zawarcia umowy o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. To samo odnosi się do niezgodności, która wynikła z przyczyny tkwiącej w materiale dostarczonym przez kupującego." To zapewne przez to ewentualne procesy toczą się bardzo długo, bo jak udowodnić, że sprzedawca mi czegoś nie powiedział, skoro nikt niczego nie nagrał. Edytowane 4 Lipca 2016 przez droopy Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
gojgien Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 Widzę tu niezliczone rzesze chętnych do płacenia bez szemrania za każdą naprawę sprzedanego auta przez rok (albo jak długo ta rękojmia obowiązuje) od jego sprzedaży. Są i tacy, którzy opierają się o jakieś przepisy wymyślone tylko po to by prawnicy mieli chlebek z masełkiem, a negują, czy też uważają za mało istotne punkty w podpisanej obustronnie umowie, o potwierdzeniu znajomości stanu nabywanego przedmiotu- pojazdu. Gratuluję wybiórczości... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Tomik Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 (edytowane) Szanowni koledzy, takie bajki to sobie możecie do poduszki pisać. Jak wyżej napisałem, w ubiegłym roku zakupiłem motor, zrobiłem nim prawie 500 km i po około miesiącu silnik wyzionął ducha. Oddałem do serwisu (zwykłego) gdzie mechanik wycenił uszkodzenia na około 4 tyś, jednoznacznie stwierdził, że silnik był już uszkodzony wcześniej a moja eksploatacja w tym okresie nie mogła być przyczyną tej awarii.W ogłoszeniu sprzedaży widniał zapis - nie wymagający wkładu finansowego/stan idealny. Zwróciłem się z tym do prawnika i na dzień dobry usłyszałem, że sprawę mam wygraną. Wysłał pierwsze pismo do sprzedającego na co odpisał że się z tym nie zgadza na co mój prawnik skierował sprawę na drogę sądową. Na pierwszej rozprawie, sąd nas się pytał czego oczekujemy a nie sprzedającego i powołując się na rękojmię przysądził na moją korzyść 3/4 kosztów naprawy oraz na rzecz sprzedającego koszty sądowe. Mam w pracy prawnika, a właściwie prawniczkę hehe i własnie poszedłem z ciekawości podpytać i rękojmia nie działa przy kupowaniu od osób prywatnych Ja nie wiem kto tej pani dał prawo do wykonywania tego zawodu ale z całą pewnością powinno się jej takowe odebrać Jeszcze raz kolego powiem, do prawnika i dokopać nieuczciwemu sprzedawcy Edytowane 4 Lipca 2016 przez Tomik Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
sebastian_wifi Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 Tutaj fajny artykuł - może okazać się pomocny dla autora wątku: http://autokult.pl/27026,rekojmia-na-samochod-uzywany-co-powinienes-wiedziec Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jottar Opublikowano 4 Lipca 2016 Udostępnij Opublikowano 4 Lipca 2016 Ja nie wiem kto tej pani dał prawo do wykonywania tego zawodu ale z całą pewnością powinno się jej takowe odebrać Ta pani ma rację. Gdy osoba fizyczna kupuje od firmy można się powoływać na niezgodność z umową - odpowiedzialność sprzedawcy wynosi dwa lata, a w przypadku gdy wada ujawni się w czasie do 6 miesięcy przyjmuje się, że istniała w momencie sprzedaży. Jeśli sprzedawca się miga pomoże Federacja Konsumentów lub Miejski Rzecznik Konsumenta. Jeśli firma kupuje od firmy, to mówimy o rękojmi. Tu już jest trochę trudniej. Jeśli os. fizyczna kupuje od os. fizycznej to przepisy o ochronie konsumentów go nie chronią, gdyż w świetle prawa nie jest konsumentem, a jedynie stroną umowy. Tu sytuacja jest najtrudniejsza, bo nie pomoże żadna instytucja, ani policja. Jak się nie dogadasz ze sprzedawcą, to musisz iść do sądu z pozwem cywilnym. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.